sobota, 30 stycznia 2016

Ścigając umarłych - Tim Weaver

Do przeczytania książki zachęcił mnie opis na okładce "Samotny detektyw w wypełnionej przemocą powieści dla czytelników o mocnych nerwach". Owszem przemoc była, ale nie trzeba mieć mocnych nerwów do jej przeczytania, jeżeli o mnie chodzi. Być może już w swym życiu zbyt dużo przeczytałam thrillerów i stałam się bardziej wymagająca.

Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem powieści jest były dziennikarz śledczy David Raker, który zajmuje  się odnajdywaniem zaginionych osób. Po śmierci swojej ukochanej żony nie przyjął żadnego nowego zlecenia. Pewnego dnia przychodzi do niego Mary, zrozpaczona matka, której syn zaginął kilka lat temu, a rok temu zginął w wypadku samochodowym. Kobieta wyjawia mu, że widziała na ulicy swojego zmarłego syna Alexa. Prosi Davida, żeby go odszukał. Na początku mężczyzna sceptycznie odnosi się do jej słów. Na początku jej nie wierzy, ale postanawia podjąć się zadania, bo czuje, że tego chciałaby jego ukochana żona. I tu zaczyna się prawdziwa akcja. David wkracza w świat mrocznych intryg, zagadek i ściąga na siebie niebezpieczeństwo. Mimo ostrzeżeń  brnie w tą sprawę, bo obiecał, że zakończy to. Co takiego odkrył, że teraz grozi mu śmierć? Co z tym wszystkim  wspólnego ma  Alex? Czy naprawdę żyje?

Jest to naprawdę mroczny thriller psychologiczny, który czyta się niemal jednym tchem. Nie powiem, żeby był taki mocno mrożący krew w żyłach, ale trzyma dobry poziom i długo nie można o niej zapomnieć.  Są momenty przerażające, ale nie aż tak, jak to przedstawia opis na okładce. Mnie tylko przeraził moment przybijania do krzyża bohatera jak i opis Legiona, który wydawał mi się naprawdę nie tylko odrażającą ale szaloną postacią, która miała swoją własną wizję świata i chciała wprowadzić ją w życie. Nie będę więcej zdradzać, bo a nuż ktoś się zainteresuje i odbiorę mu przyjemność czytania.  Jak na debiut powieściowy autora jest naprawdę dobry. Pierwszoosobowa narracja powodowała, że człowiek wczuł się w akcję, która pędziła w zastraszającym tempie. Nawet nie wiem kiedy pochłonęłam książkę. I zaskoczyło mnie zakończenie,a to jest najważniejsze w thrillerach.

Może dla innych schemat może się wydawać już znany i oklepany. Bo to już było. Detektyw-amator szukający zaginionej osoby i wpadający na trop afery, o której nikt nie powinien wiedzieć. Jednak wykonanie było naprawdę dobre. Trudno uwierzyć, że jest to debiut powieściowy autora. Spokojnie mogę ja polecić fanom gatunku.


Tim Weaver
Ścigając umarłych
Cykl: David Raker (tom 1)
Wydawnictwo Amber 2010
Liczba stron: 326

Moja ocena 8/10



Książka bierze udział w wyzwaniu:

Gra w kolory II (biały)

2 komentarze:

  1. Cieszę się, wykonanie jest dobre, dopracowane, nawet jeżeli temat jest powielony. Z chęcią przeczytam, namówiłaś mnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się książka podobała i na pewno jak trafię to wezmę się za kolejne książki z serii. Zauważyłam już, że mamy podobny gust.

      Usuń

Drogi czytelniku, będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad. To jest dla mnie ważne wiedzieć, czy podoba Ci się mój blog.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...