Czytając pierwszy tom trylogii od razu wiedziałam, że seria przypadnie mi do gustu. Perypetie trzech przyjaciółek, będących na różnych drogach życiowych pochłonęły mnie. A gdy do tego dodamy przystojnych, rycerskich mężczyzn i czającego się ducha, to już jest gwarantowany sukces.
W poprzednich częściach śledziliśmy losy Stelli i Ros, a teraz przyszła pora na Hayley, najmłodszej z całego towarzystwa. Przyznam szczerze, że ona stała się moją ulubienicą. Cechuje je niesamowite poczucie humoru i pogoda ducha. Do każdej z przyjaciółek został przypisany określony kwiat. Do Stelli błękitna dalia, która ukazywała jej się we śnie; do Ros - czarna róża, bo to niezwykły i niespotykany kwiat, zaś do Hayley szkarłatna lilia - ulubione kwiaty bohaterki, które w dniu narodzin jej córki Lily podarował jej Harper. Ta część podobała mi się najbardziej, gdyż była najbardziej emocjonująca i w końcu dowiadujemy się całej prawdy o Amelii. Jednak zanim zjawa na dobre zniknie z życia bohaterów minie jeszcze sporo czasu i stanie się jeszcze bardziej niebezpieczna niż wcześniej.
Hayley poznaliśmy w poprzednich częściach, która zawitała do domu Ros po przeprowadzce ze swojego rodzinnego miasta. Od razu zaskarbiła sobie sympatię pozostałych dwóch kobiet, ale także... Harpera, syna nestorki rodu. Między tym dwojgiem pojawia się uczucie. Jak w pozostałych dwóch częściach, także i tutaj interweniuje Amelia. Zamierza pokrzyżować młodym plany. Tym razem jest jeszcze bardziej niebezpieczna, ale dzięki jej poczynaniom powoli poznajemy jej historię. Amelia opanowuje ciało Hayley i jej ustami przemawia do nas. Często mówi o swojej nienawiści do mężczyzn i uważa ich za wiarołomców i kłamców. Swoją niechęć i złość kieruje w stosunku do Harpera. Mężczyzna przypomina jej Reginalda, który tak okrutnie ją potraktował. Z każdą kolejną stroną przybliżamy się do odkrycia historii Amelii. Powiem szczerze, że nieraz czułam dreszczyk emocji. Zjawa w tej części była przerażająca i nieraz zachowywała się jakby była obłąkana. Czasami aż się bałam, że zrobi coś złego Hayley i Harperowi. Jedno jest pewne: chciała ich rozdzielić i nie dopuścić do tego, żeby byli razem. Czy jej się uda? Co jej się stało? Jak zginęła? Czy w końcu zazna upragnionego spokoju? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w książce.
Po raz kolejny Nora Roberts mnie nie zawiodła. Jej powieści wciągają mnie bez reszty. Jednak nie należy robić sobie maratonu, bo możemy uznać, że już mamy dość. To prawda, że autorka lubi "trójki" i po przeczytaniu jej kilku powieści można poznać jej schemat. Za każdym razem jednak pisarka czymś mnie zaskoczy. Tak też było w tym przypadku. Szczerze przyznam nie spodziewałam się takiego zakończenia całej trylogii. Rozwikłana tajemnica Oblubienicy zszokowała mnie. Widać, że autorka potrafi czasami zaskoczyć. Finał historii był doskonałym zwieńczeniem całej historii. Gorąco polecam!
Moja ocena: 8/10
Nora Roberts
Szkarłatna lilia
Cykl: W ogrodzie (tom 3)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2006
Ilość stron: 248
Książka bierze udział w wyzwaniach:
ABC czytania (wariant 1 - literka S)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Romans. Pokaż wszystkie posty
piątek, 24 listopada 2017
środa, 22 listopada 2017
Czarna róża - Nora Roberts
Odkąd zapoznałam się z pierwszym tomem W ogrodzie obiecałam sobie, że jak najszybciej będę nadrabiać resztę tomów. Przyznam szczerze, że niezmiernie interesują mnie dalsze losy bohaterów i Oblubienicy. Kim jest i dlaczego jej dusza nie może zaznać spokoju, że się błąka po Harper House? Drugi tom na pewno przybliży nas bliżej do rozwiązania zagadki.
W drugim poznajemy bliżej Rosalind Harper właścicielkę centrum ogrodniczego "Eden". Mimo, że jest kobietą w średnim wieku, matką trzech dorosłych synów, nadal prowadzi aktywne życie. Z powodzeniem prowadzi swój interes z pomocą dwóch przyjaciółek: Stelli i Hayley. Mimo, że między kobietami jest róźnica wieku wspaniale się uzupełniają i świetnie dogadują się z sobą. Ros i zatrudniony przez nią Mitchell Carnagie próbują odkryć tożsamość ducha, od lat nawiedzającego posiadłość. Jak na razie wiedzą tylko imię: Amelia. Nie ustają jednak w poszukiwaniach. Wspólne rozwiązanie zagadki zbliża ich do siebie i między nimi rodzi się miłość. Nie podoba się to Oblubienicy, która ze znanych sobie powodów nienawidzi mężczyzn. Postanawia na wszelkie sposoby nie dopuścić do związku między Ros i Mitchem i robi się coraz bardziej niebezpieczna, chociaż przez te wszystkie lata była raczej nieszkodliwym duchem. Czy jej tożsamość i historia zostanie w końcu odkryta?
Historia Ros i Mitcha była na pewno ciekawa i interesująca. Podoba mi się jak miłość rodzi się powoli, stopniowo. Tak też było w tym przypadku. Na początku akcja toczyła się powoli swoim własnym rytmem, ale nabrała tempa, jak duch Oblubienicy wkroczył do akcji chcąc zniszczyć rodzące się uczucie między Mitchem a Ros. Ponadto wątek byłego męża Ros wprowadził do historii pewne napięcie. Jednak i tak na pierwszy plan wysuwa się Oblubienica. Do tej pory była tylko nieszkodliwym duchem. Śpiewała kołysanki synom Ros i nie robiła nikomu żadnej krzywdy. Jej zachowanie się zmieniło wraz z przybyciem Stelli i jej synom. A gdy kobiety postanawiają ułożyć sobie życie u boku mężczyzn, które pokochały Oblubienica wpada w szał i postanawia nie dopuścić do rozkwitu miłości. Jej działania wprowadzają dreszczyk emocji i strachu. To sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Z każdą stroną coraz lepiej poznajemy ducha. Dzięki dawnym dziennikom, Ros i Mitchowi udaje się powoli dotrzeć do tego kim była Amelia.
Autorka kolejny raz potrafi pozytywnie zaskoczyć. Akcja pędzi do przodu, że nie sposób się oderwać. Coraz bardziej interesujące okazują się losy Amelii, które poznamy bliżej w ostatnim tomie trylogii. Na pewno książkę można polecić nie tylko fanom romansów, ale także osobom, które tak jak ja uwielbiają czytać o tajemnicach rodzinnych.
Moja ocena: 8/10
Nora Roberts
Czarna róża
Cykl: W ogrodzie (tom 2)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2005
Ilość stron: 272
Książka bierze udział w wyzwaniach:
Wyzwanie czytelnicze 2017 ( Kwiat)
W drugim poznajemy bliżej Rosalind Harper właścicielkę centrum ogrodniczego "Eden". Mimo, że jest kobietą w średnim wieku, matką trzech dorosłych synów, nadal prowadzi aktywne życie. Z powodzeniem prowadzi swój interes z pomocą dwóch przyjaciółek: Stelli i Hayley. Mimo, że między kobietami jest róźnica wieku wspaniale się uzupełniają i świetnie dogadują się z sobą. Ros i zatrudniony przez nią Mitchell Carnagie próbują odkryć tożsamość ducha, od lat nawiedzającego posiadłość. Jak na razie wiedzą tylko imię: Amelia. Nie ustają jednak w poszukiwaniach. Wspólne rozwiązanie zagadki zbliża ich do siebie i między nimi rodzi się miłość. Nie podoba się to Oblubienicy, która ze znanych sobie powodów nienawidzi mężczyzn. Postanawia na wszelkie sposoby nie dopuścić do związku między Ros i Mitchem i robi się coraz bardziej niebezpieczna, chociaż przez te wszystkie lata była raczej nieszkodliwym duchem. Czy jej tożsamość i historia zostanie w końcu odkryta?
Historia Ros i Mitcha była na pewno ciekawa i interesująca. Podoba mi się jak miłość rodzi się powoli, stopniowo. Tak też było w tym przypadku. Na początku akcja toczyła się powoli swoim własnym rytmem, ale nabrała tempa, jak duch Oblubienicy wkroczył do akcji chcąc zniszczyć rodzące się uczucie między Mitchem a Ros. Ponadto wątek byłego męża Ros wprowadził do historii pewne napięcie. Jednak i tak na pierwszy plan wysuwa się Oblubienica. Do tej pory była tylko nieszkodliwym duchem. Śpiewała kołysanki synom Ros i nie robiła nikomu żadnej krzywdy. Jej zachowanie się zmieniło wraz z przybyciem Stelli i jej synom. A gdy kobiety postanawiają ułożyć sobie życie u boku mężczyzn, które pokochały Oblubienica wpada w szał i postanawia nie dopuścić do rozkwitu miłości. Jej działania wprowadzają dreszczyk emocji i strachu. To sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Z każdą stroną coraz lepiej poznajemy ducha. Dzięki dawnym dziennikom, Ros i Mitchowi udaje się powoli dotrzeć do tego kim była Amelia.
Autorka kolejny raz potrafi pozytywnie zaskoczyć. Akcja pędzi do przodu, że nie sposób się oderwać. Coraz bardziej interesujące okazują się losy Amelii, które poznamy bliżej w ostatnim tomie trylogii. Na pewno książkę można polecić nie tylko fanom romansów, ale także osobom, które tak jak ja uwielbiają czytać o tajemnicach rodzinnych.
Moja ocena: 8/10
Nora Roberts
Czarna róża
Cykl: W ogrodzie (tom 2)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2005
Ilość stron: 272
Książka bierze udział w wyzwaniach:
Wyzwanie czytelnicze 2017 ( Kwiat)
poniedziałek, 13 listopada 2017
Wyspa Motyli - Corina Bomann
Piękna okładka książki zawsze przyciąga czytelnika. Mnie właśnie ta książka uwiodła tą okładką, a jeśli jeszcze treść jest wspaniała to nic więcej książkoholikowi do szczęścia nie potrzeba. W tym przypadku zarówno okładka jak i treść całkowicie mnie uwiodły. Historia była tak fascynująca, że nawet nie wiek kiedy doszłam do końca.
Akcja powieści dzieje się dwutorowo - co ostatnio coraz częściej mi się podoba - we współczesnym świecie, w 2008 roku i pod koniec XIX wieku w Cejlonie, byłej kolonii brytyjskiej. Główna bohaterka Diana nigdy nie sądziła, że przyjdzie jej zmienić swoje życie i wyjechać na drugi koniec świata. Po zdradzie męża nic już nie trzyma jej w kraju i gdy dostaje wiadomość, że jej ciotka miała kolejny wylew pakuje się i wyjeżdża do jej posiadłości. Na miejscu dowiaduje się, że nie ma już nadziei na uratowanie jej życia. Po jej śmierci postanawia spełnić ostatnią wolę - rozwikłanie tajemnicy rodzinnej i zdjęcie klątwy - tylko ona, jako ostatnia z rodu może to zrobić. Kamerdyner ciotki dobrze przez nią wtajemniczony, sprytnie podrzuca Dianie wskazówki, które zaprowadzą kobietę na Cejlon, gdzie wszystko się tak naprawdę zaczęło.
Diana wyrusza w podróż do egzotycznego kraju, gdzie czeka na nią tajemnica do rozwiązania, której jej ciotka nie mogła już rozwikłać, ale powierzyła to zadanie jej. Kobiecie pomaga pewien mężczyzna, z którym ona od początku czuje więź. Czy uda im się rozwikłać zagadkę przeszłości rodziny? Czy poukłada sobie na nowo życie? Jaką rolę odegra w jej życiu mężczyzna, który służy jej pomocą?
Od jakiegoś czasu podobają mi się historie zagadek rodzinnych. Ta powieść ma w sobie pewną magię. Chociaż akcja dzieje się spokojnie, swoim własnym torem to nie przeszkadzało mi w tym, żebym całkowicie zagłębiła i przeżywała całą historię. Dużym plusem jest to, że książka jest napisana w dwóch płaszczyznach, które tworzą ze sobą spójną całość. Przeskakiwanie czasów nie powoduje, że gubimy się w fabule. Perypetie zarówno Diany, jak i jej prababki Grace były intrygujące. Mnie jednak bardziej interesowały losy Grace. Autorka cudownie opisała tytułową Wyspę Motyli, jak nazywano Sri Lankę, ze względu na to, że wyspa przypominała kształtem skrzydła motyla. Aż chciało by się tam pojechać, żeby zwiedzić te bajkowe krajobrazy przedstawione w powieści nie pomijając zielonych pól plantacji herbaty.
Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Jest tu zakazana miłość, zbrodnia, pierwsze namiętności. Mimo, że powieść jest dość przewidywalna to wcale nie nuży, a wręcz przeciwnie. Pojawił się także element zaskoczenia, w ogóle nie spodziewałam się takiego zakończenia. Polecam dla wielbicieli tajemnic rodzinnych jak i dla kogoś szukającego lekkiej, relaksującej powieści.
Moja ocena: 8/10
Corina Bomann
Wyspa Motyli
Wydawnictwo Otwarte: 2013
Ilość stron: 464
Książka bierze udział w wyzwaniach:
ABC czytania (wariant 1 - literka W)
Wyzwania czytelnicze 2017 (Miejsce)
Akcja powieści dzieje się dwutorowo - co ostatnio coraz częściej mi się podoba - we współczesnym świecie, w 2008 roku i pod koniec XIX wieku w Cejlonie, byłej kolonii brytyjskiej. Główna bohaterka Diana nigdy nie sądziła, że przyjdzie jej zmienić swoje życie i wyjechać na drugi koniec świata. Po zdradzie męża nic już nie trzyma jej w kraju i gdy dostaje wiadomość, że jej ciotka miała kolejny wylew pakuje się i wyjeżdża do jej posiadłości. Na miejscu dowiaduje się, że nie ma już nadziei na uratowanie jej życia. Po jej śmierci postanawia spełnić ostatnią wolę - rozwikłanie tajemnicy rodzinnej i zdjęcie klątwy - tylko ona, jako ostatnia z rodu może to zrobić. Kamerdyner ciotki dobrze przez nią wtajemniczony, sprytnie podrzuca Dianie wskazówki, które zaprowadzą kobietę na Cejlon, gdzie wszystko się tak naprawdę zaczęło.
Nasi przodkowie za życia robią wszystko, by zachować w tajemnicy jakieś wydarzenia z przeszłości. A potem proszą nas, swoich potomków, żebyśmy tę tajemnicę odkryli. bo bardzo im ciąży, a nie mają już sił, by osobiście się tym zająć.
Diana wyrusza w podróż do egzotycznego kraju, gdzie czeka na nią tajemnica do rozwiązania, której jej ciotka nie mogła już rozwikłać, ale powierzyła to zadanie jej. Kobiecie pomaga pewien mężczyzna, z którym ona od początku czuje więź. Czy uda im się rozwikłać zagadkę przeszłości rodziny? Czy poukłada sobie na nowo życie? Jaką rolę odegra w jej życiu mężczyzna, który służy jej pomocą?
Od jakiegoś czasu podobają mi się historie zagadek rodzinnych. Ta powieść ma w sobie pewną magię. Chociaż akcja dzieje się spokojnie, swoim własnym torem to nie przeszkadzało mi w tym, żebym całkowicie zagłębiła i przeżywała całą historię. Dużym plusem jest to, że książka jest napisana w dwóch płaszczyznach, które tworzą ze sobą spójną całość. Przeskakiwanie czasów nie powoduje, że gubimy się w fabule. Perypetie zarówno Diany, jak i jej prababki Grace były intrygujące. Mnie jednak bardziej interesowały losy Grace. Autorka cudownie opisała tytułową Wyspę Motyli, jak nazywano Sri Lankę, ze względu na to, że wyspa przypominała kształtem skrzydła motyla. Aż chciało by się tam pojechać, żeby zwiedzić te bajkowe krajobrazy przedstawione w powieści nie pomijając zielonych pól plantacji herbaty.
Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Jest tu zakazana miłość, zbrodnia, pierwsze namiętności. Mimo, że powieść jest dość przewidywalna to wcale nie nuży, a wręcz przeciwnie. Pojawił się także element zaskoczenia, w ogóle nie spodziewałam się takiego zakończenia. Polecam dla wielbicieli tajemnic rodzinnych jak i dla kogoś szukającego lekkiej, relaksującej powieści.
Moja ocena: 8/10
Corina Bomann
Wyspa Motyli
Wydawnictwo Otwarte: 2013
Ilość stron: 464
Książka bierze udział w wyzwaniach:
ABC czytania (wariant 1 - literka W)
Wyzwania czytelnicze 2017 (Miejsce)
poniedziałek, 30 października 2017
Błękitna dalia - Nora Roberts
Już niejednokrotnie wspominałam, że uwielbiam tą autorkę. W dorobku ma wiele książek, które jeszcze przede mną. Tym razem mój wybór padł na trylogię W ogrodzie opowiadającą o losach trzech przyjaciółek, w których życiu zamiesza pewien duch.
W pierwszej części trylogii poznajemy Stellę Rotchild, matkę dwóch uroczych chłopców. Po tragicznej śmierci męża kobieta przeprowadza się do Memphis, aby jej dzieci były bliżej dziadka. Sama podejmuje pracę w centrum ogrodniczym "Eden", której właścicielką jest Rosalind Harper. Kobiety zaprzyjaźniają się ze sobą. Ros bardzo ceni Stellę i jej umiejętności menedżerskie, które sprawiają, że w jej firmie następują duże zmiany. Stella razem z synami zamieszkuje u swej nowej przyjaciółki. Niedługo potem dołączy do nich Hayley, daleka kuzynka Ros, spodziewająca się dziecka.
Każda wiekowa posiadłość ma swoją tajemnicę i niekiedy ducha. Także Harper House ma swojego - nazywanego Oblubienicą. Zjawa ukazuje się małym dzieciom i kobietom w ciąży. Przez wieki nie czyniła nikomu nic złego. Zjawa była nieszkodliwa. To się zmienia, gdy wprowadza się Stella. Niemal od początku kobietę nawiedzą koszmary o złowrogiej, błękitnej dalii, którą jak najszybciej trzeba usunąć. Duch jeszcze bardziej zaczyna prześladować Stellę, gdy między nią a Loganem, z którym początkowo łączyła ją niechęć, zaczyna rodzić się miłość.
Autorka jest znana z tego, że lubi "trójki". Niemal w każdej jej trylogii doskonale to widać. Każda książka opowiada o innej parze. "Błękitna dalia" to nie tylko piękna historia o miłości, ale także o wielkiej przyjaźni i tajemniczych historiach z przeszłości. Od początku książka mnie zainteresowała, bo uwielbiam odkrywać tajemnicze z przeszłości w powieściach, dzięki temu historia wydaje się bardziej fascynująca i intrygująca. Może w tej części nie poznajemy za wiele o zjawie, ale myślę, że w kolejnych częściach ten wątek będzie bardziej rozwinięty. Tutaj jest to początek.
Stella po śmierci męża próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Wprowadzone przez nią zmiany w firmie Ros nie podobają się Loganowi. Od początku między nimi współpraca nie układa się najlepiej. Mężczyzna uważa, że firma powinna działać po staremu. Nie lubi nowości. Mimo to nie trudno mu zauważyć, że kobieta jest urocza. Mimo zgrzytów nawiązuje się miedzy nimi nić sympatii. Także dzieci Stelli od razu polubili Logana, który złapał z nimi kontakt. Dla Stelli to jest bardzo ważne i zaczyna łagodniej spoglądać na mężczyznę. Jednak ta zażyłość bardzo nie podoba się Oblubienicy, która zaczyna sprowadzać na Stellę koszmarne sny i ingerować w jej życie. Już nie jest takim miłym i nieszkodliwym duchem, jakim była przed laty. Kim jest Oblubienica? Czy jej zabiegi spowodują, że Stella odrzuci rodzącą się miłość?
Moja sympatia do autorki trwa od lat i to się jak do tej pory nie zmieniło. Seria "W ogrodzie" od razu mnie zainteresowała i to nie tylko dlatego, że od jakiegoś czasu interesują mnie wątki paranormalne. Jednak on tutaj jest tylko tłem. Widać, że pisarka uwielbia kwiaty i wie jak o nie dbać. Swoją wiedzę wplotła w powieść. Ja także lubię otaczać się pięknymi roślinami i dlatego ta książka tak mi się spodobała. Nie ma w tej książce mowy o pomyłce ani wymyślaniu. Wszystkie rośliny jak i ich łacińskie nazwy pojawiające się w historii naprawdę istnieją. Lubię kiedy autor przy pisaniu powieści dobrze się do tego przygotowuje i to tutaj widać.
Jeżeli chcecie oderwać się od szarej i ponurej rzeczywistości to ta pozycje będzie w sam raz. Polecam powieść dla tych, co lubią lekkie historie o miłości i z tajemniczą historią z przeszłości w tle.
Moja ocena: 8/10
Nora Roberts
Błękitna dalia
Cykl: W ogrodzie (tom 1)
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2005
Ilość stron: 264
Książka bierze udział w w wyzwaniach
Wyzwanie czytelnicze 2017 (Kolor)
W pierwszej części trylogii poznajemy Stellę Rotchild, matkę dwóch uroczych chłopców. Po tragicznej śmierci męża kobieta przeprowadza się do Memphis, aby jej dzieci były bliżej dziadka. Sama podejmuje pracę w centrum ogrodniczym "Eden", której właścicielką jest Rosalind Harper. Kobiety zaprzyjaźniają się ze sobą. Ros bardzo ceni Stellę i jej umiejętności menedżerskie, które sprawiają, że w jej firmie następują duże zmiany. Stella razem z synami zamieszkuje u swej nowej przyjaciółki. Niedługo potem dołączy do nich Hayley, daleka kuzynka Ros, spodziewająca się dziecka.
Każda wiekowa posiadłość ma swoją tajemnicę i niekiedy ducha. Także Harper House ma swojego - nazywanego Oblubienicą. Zjawa ukazuje się małym dzieciom i kobietom w ciąży. Przez wieki nie czyniła nikomu nic złego. Zjawa była nieszkodliwa. To się zmienia, gdy wprowadza się Stella. Niemal od początku kobietę nawiedzą koszmary o złowrogiej, błękitnej dalii, którą jak najszybciej trzeba usunąć. Duch jeszcze bardziej zaczyna prześladować Stellę, gdy między nią a Loganem, z którym początkowo łączyła ją niechęć, zaczyna rodzić się miłość.
Autorka jest znana z tego, że lubi "trójki". Niemal w każdej jej trylogii doskonale to widać. Każda książka opowiada o innej parze. "Błękitna dalia" to nie tylko piękna historia o miłości, ale także o wielkiej przyjaźni i tajemniczych historiach z przeszłości. Od początku książka mnie zainteresowała, bo uwielbiam odkrywać tajemnicze z przeszłości w powieściach, dzięki temu historia wydaje się bardziej fascynująca i intrygująca. Może w tej części nie poznajemy za wiele o zjawie, ale myślę, że w kolejnych częściach ten wątek będzie bardziej rozwinięty. Tutaj jest to początek.
Stella po śmierci męża próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Wprowadzone przez nią zmiany w firmie Ros nie podobają się Loganowi. Od początku między nimi współpraca nie układa się najlepiej. Mężczyzna uważa, że firma powinna działać po staremu. Nie lubi nowości. Mimo to nie trudno mu zauważyć, że kobieta jest urocza. Mimo zgrzytów nawiązuje się miedzy nimi nić sympatii. Także dzieci Stelli od razu polubili Logana, który złapał z nimi kontakt. Dla Stelli to jest bardzo ważne i zaczyna łagodniej spoglądać na mężczyznę. Jednak ta zażyłość bardzo nie podoba się Oblubienicy, która zaczyna sprowadzać na Stellę koszmarne sny i ingerować w jej życie. Już nie jest takim miłym i nieszkodliwym duchem, jakim była przed laty. Kim jest Oblubienica? Czy jej zabiegi spowodują, że Stella odrzuci rodzącą się miłość?
Moja sympatia do autorki trwa od lat i to się jak do tej pory nie zmieniło. Seria "W ogrodzie" od razu mnie zainteresowała i to nie tylko dlatego, że od jakiegoś czasu interesują mnie wątki paranormalne. Jednak on tutaj jest tylko tłem. Widać, że pisarka uwielbia kwiaty i wie jak o nie dbać. Swoją wiedzę wplotła w powieść. Ja także lubię otaczać się pięknymi roślinami i dlatego ta książka tak mi się spodobała. Nie ma w tej książce mowy o pomyłce ani wymyślaniu. Wszystkie rośliny jak i ich łacińskie nazwy pojawiające się w historii naprawdę istnieją. Lubię kiedy autor przy pisaniu powieści dobrze się do tego przygotowuje i to tutaj widać.
Jeżeli chcecie oderwać się od szarej i ponurej rzeczywistości to ta pozycje będzie w sam raz. Polecam powieść dla tych, co lubią lekkie historie o miłości i z tajemniczą historią z przeszłości w tle.
Moja ocena: 8/10
Nora Roberts
Błękitna dalia
Cykl: W ogrodzie (tom 1)
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2005
Ilość stron: 264
Książka bierze udział w w wyzwaniach
Wyzwanie czytelnicze 2017 (Kolor)
środa, 4 października 2017
Zauroczenie - Margit Sandemo
Chyba nie ma osoby, która by nie znała Sagi o Ludziach Lodu.
Także znam, ale jedynie ze słyszenia. Jakoś nie ciągnęło mnie do sag norweskich. Wydawało mi się, że to strata czasu. Czy po lekturze pierwszego tomu najsłynniejszej sagi zmieniłam zdanie? Otóż: tak. Na pewno wezmę się za resztę części.
Akcja powieści dzieje się w Norwegii w XVI wieku. Silije, niespełna 17-letnia dziewczyna, córka kowala zostaje sama na świecie. Zaraza zabrała jej rodzinę. Zmuszona do opuszczenia domu, w którym mieszkała, wyrusza w wędrówkę na poszukiwanie miejsca, gdzie mogłaby spokojnie żyć. Podczas podróży przygarnia dwoje osieroconych dzieci: dziewczynkę czuwającą przy zmarłej matce i porzuconego noworodka. Pomocy i opieki udziela jej mężczyzna odziany w wilczą skórę. Jak się później dowiaduje to Tenngel z Ludzi Lodu. Silije słyszała o tym rodzie wiele mrocznych opowieści. Według nich ludzie należący do tego rodu to czarownicy, którzy czynią wiele zła. Ile w tych opowieściach jest prawdy?
Przyznam szczerze, że wcześniej tak jak wspomniałam nie ciągnęło mnie do sagi. Jednak po przeczytaniu pierwszego tomu jestem zachwycona. To naprawdę świetnie zapowiadająca się wielotomowa historia i wcale się nie dziwię, że ma tylu wielbicieli. Ja chyba także do nich dołączę. Podoba mi się styl autorki. Jest lekki, że każdą stronę dosłownie się połyka. Wprowadzone w historię tło społeczno-obyczajowe daje nam informacje o tamtych czasach, jak się wtedy żyło. Lubię takie powieści z tamtego okresu. Dodatkowo wprowadzone elementy fantastyki sprawiają, że powieść jest niezwykle interesująca. Ciekawie nakreślone postaci, których nie sposób nie lubić. W pierwszym tomie poznajemy Silije, która okazała się wspaniałomyślną, dobrą i jak na swój wiek dojrzałą osobą. W trakcie powieści ujawnią się jej zdolności malarskie. Także postać Tengela jest wyrazista. Jego postać wzbudza w ludzi strach, ale dziewczyna nie boi się go. Ciągnie ich do siebie. Właśnie to ich wzajemne przyciąganie było ciekawie i w mistrzowski sposób przedstawione. Jedno jest pewne: z prawdziwą przyjemnością zapoznam się z dalszymi częściami sagi, bo naprawdę warto.
Moja ocena 8/10
Margit Sandemo
Zauroczenie
Cykl: Saga o Ludziach Lodu (tom 1)
Wydawnictwo Pol Nordica 1992
Liczba stron: 256
Książka bierze udział w wyzwaniach:
Wielkobukowe wyzwanie czytelnicze (Północny wiatr)
Także znam, ale jedynie ze słyszenia. Jakoś nie ciągnęło mnie do sag norweskich. Wydawało mi się, że to strata czasu. Czy po lekturze pierwszego tomu najsłynniejszej sagi zmieniłam zdanie? Otóż: tak. Na pewno wezmę się za resztę części.
Akcja powieści dzieje się w Norwegii w XVI wieku. Silije, niespełna 17-letnia dziewczyna, córka kowala zostaje sama na świecie. Zaraza zabrała jej rodzinę. Zmuszona do opuszczenia domu, w którym mieszkała, wyrusza w wędrówkę na poszukiwanie miejsca, gdzie mogłaby spokojnie żyć. Podczas podróży przygarnia dwoje osieroconych dzieci: dziewczynkę czuwającą przy zmarłej matce i porzuconego noworodka. Pomocy i opieki udziela jej mężczyzna odziany w wilczą skórę. Jak się później dowiaduje to Tenngel z Ludzi Lodu. Silije słyszała o tym rodzie wiele mrocznych opowieści. Według nich ludzie należący do tego rodu to czarownicy, którzy czynią wiele zła. Ile w tych opowieściach jest prawdy?
Przyznam szczerze, że wcześniej tak jak wspomniałam nie ciągnęło mnie do sagi. Jednak po przeczytaniu pierwszego tomu jestem zachwycona. To naprawdę świetnie zapowiadająca się wielotomowa historia i wcale się nie dziwię, że ma tylu wielbicieli. Ja chyba także do nich dołączę. Podoba mi się styl autorki. Jest lekki, że każdą stronę dosłownie się połyka. Wprowadzone w historię tło społeczno-obyczajowe daje nam informacje o tamtych czasach, jak się wtedy żyło. Lubię takie powieści z tamtego okresu. Dodatkowo wprowadzone elementy fantastyki sprawiają, że powieść jest niezwykle interesująca. Ciekawie nakreślone postaci, których nie sposób nie lubić. W pierwszym tomie poznajemy Silije, która okazała się wspaniałomyślną, dobrą i jak na swój wiek dojrzałą osobą. W trakcie powieści ujawnią się jej zdolności malarskie. Także postać Tengela jest wyrazista. Jego postać wzbudza w ludzi strach, ale dziewczyna nie boi się go. Ciągnie ich do siebie. Właśnie to ich wzajemne przyciąganie było ciekawie i w mistrzowski sposób przedstawione. Jedno jest pewne: z prawdziwą przyjemnością zapoznam się z dalszymi częściami sagi, bo naprawdę warto.
Moja ocena 8/10
Margit Sandemo
Zauroczenie
Cykl: Saga o Ludziach Lodu (tom 1)
Wydawnictwo Pol Nordica 1992
Liczba stron: 256
Książka bierze udział w wyzwaniach:
Wielkobukowe wyzwanie czytelnicze (Północny wiatr)
środa, 20 września 2017
Zakręty losu. Nowe pokolenie - Agnieszka Lingas-Łoniewska
Zawsze gdy sięgam po książki pani Agnieszki zastanawiam się czy uda się mnie czymś jeszcze zaskoczyć. Jak się okazało tak i to wielokrotnie. Przygodę z jej twórczością zaczęłam właśnie od "Zakrętów losu". Czy czwarty tom udźwignął legendę? Jak dla mnie to powieść trzymała poziom, a nawet była z nich wszystkich najlepsza.
Akcja powieści dzieje się 20 lat później, kiedy to Łukasz i Krzysiek mają poukładane życie i realizują się w roli ojców i mężów. W dorosłe życie wchodzą ich dzieci: Kacper, Iga, Olga i Kamil. Nie wiedzą o wydarzeniach z przeszłości i nie rozumieją nadopiekuńczości swoich rodziców. Próbują się z niej wyrwać. Młode pokolenie na własnej skórze przekonają się co to jest mafia i że ona tak naprawdę nigdy nie zapomina. Poznają także smak pierwszej miłości, która niesie ze sobą nie tylko szczęście, ale także i ból.
Powieść czytało się jednym tchem, co nie zdziwiło mnie, bo już przy poprzednich powieściach poznałam styl autorki, który bardzo mi się podoba. Lekkie pióro sprawia, że nie czuje się znużenia a wręcz przeciwnie. Tym razem bohaterowie znani z poprzednich części schodzą na drugi plan, ustępując miejsca młodszemu pokoleniu, ale wciąż wiele wnoszą do historii, bo bez nich wcale by jej nie było. Podczas czytania towarzyszyła mi cała gama emocji: od wzruszeń do strachu. Autorka potrafi tak pokierować akcją, że nie ma miejsca na nudę. Po spokojnej stonowanej atmosferze następuję wielkie Buum, gdzie tętno w jednej chwili przyspiesza i niemal z szybkością błyskawicy pochłania się kolejne strony, żeby dowiedzieć się co dalej. Autorka doskonale potrafi grać na naszych emocjach. Również wykreowane postacie są nietuzinkowe, że nie sposób ich nie lubić, a ich historie miłosne wprowadzają lekkość do powieści, która można raczej określić jako dramat sensacyjny, trzymający w napięciu aż do samego końca. Fani serii "Zakręty losu" mogą odetchnąć z ulgą z obawy, że historia młodego pokolenia zepsuje całą historię. Wręcz przeciwnie: jest jej dopełnieniem. Nie czułam wcale, żeby autorka pisała ją na siłę. Wątki były przemyślane i doskonale poprowadzone. Jedynie do czego się przyczepię to postać Kamila. Wydaje mi się, że jego postać była potraktowana trochę "po macoszemu". Na pierwszy plan wysunęli się Kacper, Iga i Olga, a on tak jakby był pominięty. Jednak mimo tego powieść warto przeczytać. Nie tylko fani serii będą zadowolenia, ale także osoby, który lubią powieści pełne akcji i z miłością w tle. Serdecznie polecam!
Moja ocena: 9/10
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Zakręty losu. Nowe pokolenie
Cykl: Zakręty losu (tom 4)
Wydawnictwo Novae Res 2016
Liczba stron: 280
Akcja powieści dzieje się 20 lat później, kiedy to Łukasz i Krzysiek mają poukładane życie i realizują się w roli ojców i mężów. W dorosłe życie wchodzą ich dzieci: Kacper, Iga, Olga i Kamil. Nie wiedzą o wydarzeniach z przeszłości i nie rozumieją nadopiekuńczości swoich rodziców. Próbują się z niej wyrwać. Młode pokolenie na własnej skórze przekonają się co to jest mafia i że ona tak naprawdę nigdy nie zapomina. Poznają także smak pierwszej miłości, która niesie ze sobą nie tylko szczęście, ale także i ból.
Powieść czytało się jednym tchem, co nie zdziwiło mnie, bo już przy poprzednich powieściach poznałam styl autorki, który bardzo mi się podoba. Lekkie pióro sprawia, że nie czuje się znużenia a wręcz przeciwnie. Tym razem bohaterowie znani z poprzednich części schodzą na drugi plan, ustępując miejsca młodszemu pokoleniu, ale wciąż wiele wnoszą do historii, bo bez nich wcale by jej nie było. Podczas czytania towarzyszyła mi cała gama emocji: od wzruszeń do strachu. Autorka potrafi tak pokierować akcją, że nie ma miejsca na nudę. Po spokojnej stonowanej atmosferze następuję wielkie Buum, gdzie tętno w jednej chwili przyspiesza i niemal z szybkością błyskawicy pochłania się kolejne strony, żeby dowiedzieć się co dalej. Autorka doskonale potrafi grać na naszych emocjach. Również wykreowane postacie są nietuzinkowe, że nie sposób ich nie lubić, a ich historie miłosne wprowadzają lekkość do powieści, która można raczej określić jako dramat sensacyjny, trzymający w napięciu aż do samego końca. Fani serii "Zakręty losu" mogą odetchnąć z ulgą z obawy, że historia młodego pokolenia zepsuje całą historię. Wręcz przeciwnie: jest jej dopełnieniem. Nie czułam wcale, żeby autorka pisała ją na siłę. Wątki były przemyślane i doskonale poprowadzone. Jedynie do czego się przyczepię to postać Kamila. Wydaje mi się, że jego postać była potraktowana trochę "po macoszemu". Na pierwszy plan wysunęli się Kacper, Iga i Olga, a on tak jakby był pominięty. Jednak mimo tego powieść warto przeczytać. Nie tylko fani serii będą zadowolenia, ale także osoby, który lubią powieści pełne akcji i z miłością w tle. Serdecznie polecam!
Moja ocena: 9/10
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Zakręty losu. Nowe pokolenie
Cykl: Zakręty losu (tom 4)
Wydawnictwo Novae Res 2016
Liczba stron: 280
poniedziałek, 28 sierpnia 2017
Czas pokaże - Anna Ficner-Ogonowska
Pamiętam, jak swego czasu przeczytałam "Alibi na szczęście" jak i jej kontynuacje. Byłam zachwycona całą serią. Czy tak samo oceniam tą powieść? O tym dowiecie się czytając recenzję.
Julka to młoda dziewczyna. studentka psychologii. W wolnych chwilach razem ze swoją przyjaciółką Nelą dorabia sobie sprzątając mieszkania bogaczy, a także udzielając się jako wolontariuszka na oddziale onkologii dziecięcej. To właśnie tam, za sprawą ordynatora oddziału jej życie wywróci się do góry nogami. W jaki sposób ten mężczyzna zdołał tak skomplikować jej życie i czy powróci ono do normy?
Tą książkę czytało mi się dość długo. Była dość nużąca, ale dotrwałam do końca. To już nie było to, co czułam czytając "Alibi na szczęście". Główna bohaterka była dość irytująca, ale nie tylko ona. Jej matka jak i ciotka Klara, która była najbardziej nielubianą przeze mnie postacią sprawiały, że chciałam tą książkę rzucić w kąt i już nigdy do niej nie wrócić. Matka Julki wielokrotnie powtarzała, że ją kocha, a dziewczyna tego wcale nie docenia. A ja się pytam w jaki sposób okazywała tą miłość? Ciągłymi pretensjami i wywoływaniem poczucia winy w dziewczynie, jeśli coś nie zrobiła na czas. To dziwnie ma poczucie miłości ta kobieta. Tak samo ciotka Klara. Przez pewne wydarzenie z przeszłości, które sprawiło, że została sama. To była najbardziej odpychająca osoba, jaką mogłabym sobie wyobrazić. Ciągle wszystko jej nie pasowało zarówno u Julki jak i jej matki. Dostawało się także ciotce Mariannie. Właśnie ciotka Marianna była ciepłą i pełną serdeczności osobą. Aż chciałoby się otaczać takimi ludźmi. Również Nela, przyjaciółka głównej bohaterki, była osobą na której zawsze można było polegać i nie sposób jej nie polubić.
Książka nie była by momentami tak nużąca gdyby miała o połowę mniej stron. Autorka moim zdaniem przedobrzyła. Powtarzała często przemyślenie Julki, zamiast iść dalej z akcją. Pokazany w książce motyw miłości między młodą dziewczyną, a połowę od niej starszym mężczyzną został powielony. Już o tym czytaliśmy wielokrotnie. Co jednak nie znaczy, że nie można byłoby znowu sięgnąć po tą tematykę. Jednak jakoś w tej książce nie czułam tego. Czegoś mi zabrakło. Owszem była namiętność, miłość bez granic, ale nie przemówiło to do mnie. Może ze względu na irytującą postać głównej bohaterki, która według mnie była nijaka, jakaś mdła. Mimo tych wad, nie przekreślam powieści całkowicie. Były momenty, które mnie naprawdę wzruszyły. A był to wątek chorych na raka dzieci, których Julka odwiedzała. Dramat tych dzieci i ich rodziców powodował u mnie łzy w oczach. Julka czytając im bajki pomagała im zapomnieć o ich cierpieniu i tym co jej czeka. Tym zasługiwała na mój podziw, ale inne jej cechy nie zaskarbiły mojej sympatii. Jako przyszły psycholog powinna być silną osobą, a ona okazała się być słaba psychicznie, o czym świadczy jej załamanie. To jej zachowanie w tym przypadku uważam za irracjonalne.
Podsumowując książka jakoś nie poruszyła mną do głębi, żebym cokolwiek z niej pamiętała na przyszłość. Myślę, że za jakiś czas zupełnie zapomnę o czym była i jakoś nie rozpaczam z tego powodu. Może innym przypadnie do gustu, mi niekoniecznie. Mimo, że były momenty, które mi się podobały, to jednak było więcej na "nie". Spodziewałam się lepszej powieści autorki, ale się zawiodłam. Jednak nie przekreślajcie jej do końca, a nuż komuś się spodoba.
Moja ocena: 6/10
Anna Ficner-Ogonowska
Czas pokaże
Wydawnictwo Znak 2015
Liczba stron: 720
Julka to młoda dziewczyna. studentka psychologii. W wolnych chwilach razem ze swoją przyjaciółką Nelą dorabia sobie sprzątając mieszkania bogaczy, a także udzielając się jako wolontariuszka na oddziale onkologii dziecięcej. To właśnie tam, za sprawą ordynatora oddziału jej życie wywróci się do góry nogami. W jaki sposób ten mężczyzna zdołał tak skomplikować jej życie i czy powróci ono do normy?
Tą książkę czytało mi się dość długo. Była dość nużąca, ale dotrwałam do końca. To już nie było to, co czułam czytając "Alibi na szczęście". Główna bohaterka była dość irytująca, ale nie tylko ona. Jej matka jak i ciotka Klara, która była najbardziej nielubianą przeze mnie postacią sprawiały, że chciałam tą książkę rzucić w kąt i już nigdy do niej nie wrócić. Matka Julki wielokrotnie powtarzała, że ją kocha, a dziewczyna tego wcale nie docenia. A ja się pytam w jaki sposób okazywała tą miłość? Ciągłymi pretensjami i wywoływaniem poczucia winy w dziewczynie, jeśli coś nie zrobiła na czas. To dziwnie ma poczucie miłości ta kobieta. Tak samo ciotka Klara. Przez pewne wydarzenie z przeszłości, które sprawiło, że została sama. To była najbardziej odpychająca osoba, jaką mogłabym sobie wyobrazić. Ciągle wszystko jej nie pasowało zarówno u Julki jak i jej matki. Dostawało się także ciotce Mariannie. Właśnie ciotka Marianna była ciepłą i pełną serdeczności osobą. Aż chciałoby się otaczać takimi ludźmi. Również Nela, przyjaciółka głównej bohaterki, była osobą na której zawsze można było polegać i nie sposób jej nie polubić.
Książka nie była by momentami tak nużąca gdyby miała o połowę mniej stron. Autorka moim zdaniem przedobrzyła. Powtarzała często przemyślenie Julki, zamiast iść dalej z akcją. Pokazany w książce motyw miłości między młodą dziewczyną, a połowę od niej starszym mężczyzną został powielony. Już o tym czytaliśmy wielokrotnie. Co jednak nie znaczy, że nie można byłoby znowu sięgnąć po tą tematykę. Jednak jakoś w tej książce nie czułam tego. Czegoś mi zabrakło. Owszem była namiętność, miłość bez granic, ale nie przemówiło to do mnie. Może ze względu na irytującą postać głównej bohaterki, która według mnie była nijaka, jakaś mdła. Mimo tych wad, nie przekreślam powieści całkowicie. Były momenty, które mnie naprawdę wzruszyły. A był to wątek chorych na raka dzieci, których Julka odwiedzała. Dramat tych dzieci i ich rodziców powodował u mnie łzy w oczach. Julka czytając im bajki pomagała im zapomnieć o ich cierpieniu i tym co jej czeka. Tym zasługiwała na mój podziw, ale inne jej cechy nie zaskarbiły mojej sympatii. Jako przyszły psycholog powinna być silną osobą, a ona okazała się być słaba psychicznie, o czym świadczy jej załamanie. To jej zachowanie w tym przypadku uważam za irracjonalne.
Podsumowując książka jakoś nie poruszyła mną do głębi, żebym cokolwiek z niej pamiętała na przyszłość. Myślę, że za jakiś czas zupełnie zapomnę o czym była i jakoś nie rozpaczam z tego powodu. Może innym przypadnie do gustu, mi niekoniecznie. Mimo, że były momenty, które mi się podobały, to jednak było więcej na "nie". Spodziewałam się lepszej powieści autorki, ale się zawiodłam. Jednak nie przekreślajcie jej do końca, a nuż komuś się spodoba.
Moja ocena: 6/10
Anna Ficner-Ogonowska
Czas pokaże
Wydawnictwo Znak 2015
Liczba stron: 720
poniedziałek, 26 czerwca 2017
Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes
Pamiętam jak swego czasu ta książka dosłownie "królowała" na blogach. Zazwyczaj nie ulegam "modom" na jakąś książkę, dlatego postanowiłam poczekać aż emocje troszkę opadną i dopiero się za nią wziąć. Czy było warto? A o tym dowiecie się poniżej.
Dwudziestosześcioletnia Lou Clark pracuje w kawiarni Bułka z masłem. Odpowiada jej ta praca, która pozwala jej spokojnie żyć. Jednak z dnia na dzień jej świat wywraca się do góry nogami. Traci pracę, która była sporym zastrzykiem gotówki dla 4-osobowej rodziny i pozwalała im wiązać koniec z końcem. Spośród wielu ofert pracy trafia się praca opiekunki sparaliżowanego mężczyzny. Lou mimo, że nie ma doświadczenia dostaje tą pracą. Tak poznaje swojego podopiecznego - Willa Traynora. Mężczyzna jest w kwiecie wieku, ale wypadek spowodował, że stracił chęć do życia. Lou musi sprawić, żeby ją odzyskał. Czy jej się uda?
Początkowo myślałam, że będzie to kolejne ckliwe romansidło z happy endem. Pomyliłam się. Ale to dobrze. Dostałam kawał dobrej literatury kobiecej. Książka porusza trudne tematy jak niepełnosprawność czy eutanazja, który stanowi temat tabu. Autorce jednak udało się tak napisać powieść, że jest łatwa w odbiorze. Jej lekki styl pióra sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Narracja jest pierwszoosobowa z punktu widzenia Lou, co sprawia, że doskonale wczuwamy się w jej sytuację, jej odczucia i razem z nią przeżywamy wiele emocji. Powiem szczerze, że coraz częściej taka forma narracji mi odpowiada.
Doskonale wykreowane postacie, zarówno Lou jak i Will. Pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, ale z czasem nawiązują nić sympatii, która z czasem przeradza się w coś głębszego. Lou jest przedstawiona jako kolorowy ptak, ma swój specyficzny styl ubierania, chce prowadzić spokojne życie, nie wychylać się. Ale ma to swój powód i to Will go pozna. Także on odmieni jej życie. Sprawi, że dziewczyna zacznie inaczej na nią patrzeć. Will przed wypadkiem był pełnym życia i wigoru młodym mężczyzną. Brał z życia całymi garściami. Jedna chwila sprawiła, że jego życie uległo całkowitej zmianie. Wypadek spowodował, że znalazł się na wózku inwalidzkim. To sprawiło, że stracił chęć do życia. Dzięki Lou początkowo zacznie się z niego cieszyć. Jednak czy jej poświęcenie, oddanie i miłość powstrzyma go przed dramatycznym krokiem, aby przerwać swoją egzystencję? Tego musicie sami się dowiedzieć czytając książkę. Autorka niejednokrotnie mnie zaskoczyła, tak było także w przypadku zakończenia. Spodziewałam się innego, ale widocznie taki był zamysł. Po głębszym zastanowieniu i ja uznałam, że to musiało tak być. Nawet łza zakręciła mi się w oku a to jest jak najbardziej na plus, bo rzadko trafiam na książkę, przy której się wzruszam.
Jest to wspaniała, wzruszająca powieść, która na długo zostanie w mojej pamięci. Polecam!
Moja ocena: 9/10
Jojo Moyes
Zanim się pojawiłeś
Cykl: Zanim się pojawiłeś (tom 1)
Wydawnictwo: Świat Książki 2016
Liczba stron: 384
Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytamy zekranizowane książki
Wielkobukowe wyzwanie 2017 (Herbatka u Królowej)
Dwudziestosześcioletnia Lou Clark pracuje w kawiarni Bułka z masłem. Odpowiada jej ta praca, która pozwala jej spokojnie żyć. Jednak z dnia na dzień jej świat wywraca się do góry nogami. Traci pracę, która była sporym zastrzykiem gotówki dla 4-osobowej rodziny i pozwalała im wiązać koniec z końcem. Spośród wielu ofert pracy trafia się praca opiekunki sparaliżowanego mężczyzny. Lou mimo, że nie ma doświadczenia dostaje tą pracą. Tak poznaje swojego podopiecznego - Willa Traynora. Mężczyzna jest w kwiecie wieku, ale wypadek spowodował, że stracił chęć do życia. Lou musi sprawić, żeby ją odzyskał. Czy jej się uda?
Początkowo myślałam, że będzie to kolejne ckliwe romansidło z happy endem. Pomyliłam się. Ale to dobrze. Dostałam kawał dobrej literatury kobiecej. Książka porusza trudne tematy jak niepełnosprawność czy eutanazja, który stanowi temat tabu. Autorce jednak udało się tak napisać powieść, że jest łatwa w odbiorze. Jej lekki styl pióra sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Narracja jest pierwszoosobowa z punktu widzenia Lou, co sprawia, że doskonale wczuwamy się w jej sytuację, jej odczucia i razem z nią przeżywamy wiele emocji. Powiem szczerze, że coraz częściej taka forma narracji mi odpowiada.
Doskonale wykreowane postacie, zarówno Lou jak i Will. Pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, ale z czasem nawiązują nić sympatii, która z czasem przeradza się w coś głębszego. Lou jest przedstawiona jako kolorowy ptak, ma swój specyficzny styl ubierania, chce prowadzić spokojne życie, nie wychylać się. Ale ma to swój powód i to Will go pozna. Także on odmieni jej życie. Sprawi, że dziewczyna zacznie inaczej na nią patrzeć. Will przed wypadkiem był pełnym życia i wigoru młodym mężczyzną. Brał z życia całymi garściami. Jedna chwila sprawiła, że jego życie uległo całkowitej zmianie. Wypadek spowodował, że znalazł się na wózku inwalidzkim. To sprawiło, że stracił chęć do życia. Dzięki Lou początkowo zacznie się z niego cieszyć. Jednak czy jej poświęcenie, oddanie i miłość powstrzyma go przed dramatycznym krokiem, aby przerwać swoją egzystencję? Tego musicie sami się dowiedzieć czytając książkę. Autorka niejednokrotnie mnie zaskoczyła, tak było także w przypadku zakończenia. Spodziewałam się innego, ale widocznie taki był zamysł. Po głębszym zastanowieniu i ja uznałam, że to musiało tak być. Nawet łza zakręciła mi się w oku a to jest jak najbardziej na plus, bo rzadko trafiam na książkę, przy której się wzruszam.
Jest to wspaniała, wzruszająca powieść, która na długo zostanie w mojej pamięci. Polecam!
Moja ocena: 9/10
Jojo Moyes
Zanim się pojawiłeś
Cykl: Zanim się pojawiłeś (tom 1)
Wydawnictwo: Świat Książki 2016
Liczba stron: 384
Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytamy zekranizowane książki
Wielkobukowe wyzwanie 2017 (Herbatka u Królowej)
środa, 7 czerwca 2017
Esesman i Żydówka. Wojna i miłość - Justyna Wydra
Jak dużo jest książek, które opowiadają o miłości kata i ofiary? Na pewno wiele, ale mnie akurat zafascynowała historia przedstawiona przez Justynę Wydrę. Bo czy jest możliwa miłość między esesmanem a żydówką? Na pierwszy rzut oka można przypuszczać, że to jest nierealne. Jednak autorka przekonała mnie, że to może się zdarzyć.
Debora Singer ucieka z wagonu wiozącego Żydów do Auschwitz, gdzie czeka ich tylko śmierć. W czasie ucieczki skręca nogę w kostce i nie ma siły dalej uciekać. Kryje się w zaroślach. Kiedy słyszy odgłos motocyklu, jest niemal pewna, że zginie. Jednak tak się nie dzieje. Bruno Kramer nie tylko nie wydaje na niej wyroku śmierci, ale pomaga jej, tak jak ona pomogła jemu na początku wojny kiedy był ranny. Doskonale zapamiętał osobę, która uratowała go od śmierci mimo, że stali po dwóch różnych stronach. Okazała mu człowieczeństwo i on teraz jej się tym odwdzięczył. Ich losy będą się teraz niejednokrotnie splatać, chociaż oboje należą do dwóch różnych światów, oboje stoją po przeciwnych stronach i ta miłość nie powinna się nigdy narodzić. Ale skoro się narodziła, to czy ma szanse na przetrwanie.
Już niejednokrotnie spotykałam się z podobną historią o zakazanej miłości. Jednak książka Justyny Wydry to coś więcej niż romans. Opowieść jest na tyle fascynująca, że czyta się ją z zapartym tchem. Narracja jest trzecioosobowa z punktu widzenia Debory i Bruna. Historia jest przeplatana wspomnieniami i uczuciami tym dwojga, ale także kogoś jeszcze. Kogo? Tego nie zdradzę. Świat przedstawiony przez autorkę nie jest albo czarny albo biały, tylko ma różne barwy: raz jasne raz ciemne. Pokazuje nam jak wyglądała wojna ze strony niemieckiej, w żadnej powieści do tej pory się nie spotkałam. W każdej narodowości znajdą się ci dobrzy i ci źli. Bo cóż można powiedzieć o SS-manie, który zamiast wykonać wyrok śmierci na Żydówce, narodzie, który jego kraj unicestwiał, ratuje ją? Na pewno nie to, że jest okrutny. To jest jednak niespotykane. W powieści okrucieństwa wojny autorka przedstawiła bardziej po "macoszemu". Wojna jest tutaj tłem do całej historii. Jednak bez tej wojny tych dwoje wcale by się nie spotkało.
Tło historyczne do powieści zostało bardzo dobrze przygotowane przez autorkę. To widać. Można by przypuszczać, że chyba mamy już dość czytania o wojnie i losach wielu ludzi, których to okrucieństwo dotknęło. Jednak to nasza historia, której się nie pozbędziemy. Wojna zabiera wiele istnień ludzkich, ale także wtedy rodziła się miłość. Chociaż "Esesman i Żydówka" to fikcja literacka, ja jestem o tym przekonana, że taka miłość mogła się zdarzyć. Wierzę w to, że taki "Bruno" i "Debora" żyli w tamtych czasach.
Fabuła może się wydać dość oklepana, bo ile razy słyszeliśmy o miłości miedzy osobami, które powinni być wrogami. Jednak ta powieść wciąga od samego początku do końca. Wartka akcja, doskonale wykreowani bohaterowi, których nie sposób nie lubić. Współczujemy im i staramy się zrozumieć ich rozterki oraz decyzje które musieli podejmować w tak trudnych czasach, w jakich przyszło im żyć. Bardzo ciekawiło mnie jak się skończy historia. Czy zwycięży miłość mimo wielu przeciwności losów i przeszkód? A może jednak rozstanie, które wyciśnie łzy? Zakończenie książki było dla mnie prawdziwą niespodzianką i zaskoczeniem.
Książka jest wzruszająca, wstrząsająca, ale w niektórych momentach także romantyczna. Mogę ją polecić nie tylko osobom, zainteresowanym historią II wojny światowej. Jest to na pewno pozycja warta uwagi i przeczytania.
Moja ocena: 9/10
Justyna Wydra
Esesman i Żydówka. Wojna i miłość
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2015
Liczba stron: 280
Książka bierze udział w wyzwaniach:
ABC Czytania (wariant 1 - lierka E)
Wyzwanie czytelnicze 2017 (osoba)
Debora Singer ucieka z wagonu wiozącego Żydów do Auschwitz, gdzie czeka ich tylko śmierć. W czasie ucieczki skręca nogę w kostce i nie ma siły dalej uciekać. Kryje się w zaroślach. Kiedy słyszy odgłos motocyklu, jest niemal pewna, że zginie. Jednak tak się nie dzieje. Bruno Kramer nie tylko nie wydaje na niej wyroku śmierci, ale pomaga jej, tak jak ona pomogła jemu na początku wojny kiedy był ranny. Doskonale zapamiętał osobę, która uratowała go od śmierci mimo, że stali po dwóch różnych stronach. Okazała mu człowieczeństwo i on teraz jej się tym odwdzięczył. Ich losy będą się teraz niejednokrotnie splatać, chociaż oboje należą do dwóch różnych światów, oboje stoją po przeciwnych stronach i ta miłość nie powinna się nigdy narodzić. Ale skoro się narodziła, to czy ma szanse na przetrwanie.
Już niejednokrotnie spotykałam się z podobną historią o zakazanej miłości. Jednak książka Justyny Wydry to coś więcej niż romans. Opowieść jest na tyle fascynująca, że czyta się ją z zapartym tchem. Narracja jest trzecioosobowa z punktu widzenia Debory i Bruna. Historia jest przeplatana wspomnieniami i uczuciami tym dwojga, ale także kogoś jeszcze. Kogo? Tego nie zdradzę. Świat przedstawiony przez autorkę nie jest albo czarny albo biały, tylko ma różne barwy: raz jasne raz ciemne. Pokazuje nam jak wyglądała wojna ze strony niemieckiej, w żadnej powieści do tej pory się nie spotkałam. W każdej narodowości znajdą się ci dobrzy i ci źli. Bo cóż można powiedzieć o SS-manie, który zamiast wykonać wyrok śmierci na Żydówce, narodzie, który jego kraj unicestwiał, ratuje ją? Na pewno nie to, że jest okrutny. To jest jednak niespotykane. W powieści okrucieństwa wojny autorka przedstawiła bardziej po "macoszemu". Wojna jest tutaj tłem do całej historii. Jednak bez tej wojny tych dwoje wcale by się nie spotkało.
Tło historyczne do powieści zostało bardzo dobrze przygotowane przez autorkę. To widać. Można by przypuszczać, że chyba mamy już dość czytania o wojnie i losach wielu ludzi, których to okrucieństwo dotknęło. Jednak to nasza historia, której się nie pozbędziemy. Wojna zabiera wiele istnień ludzkich, ale także wtedy rodziła się miłość. Chociaż "Esesman i Żydówka" to fikcja literacka, ja jestem o tym przekonana, że taka miłość mogła się zdarzyć. Wierzę w to, że taki "Bruno" i "Debora" żyli w tamtych czasach.
Fabuła może się wydać dość oklepana, bo ile razy słyszeliśmy o miłości miedzy osobami, które powinni być wrogami. Jednak ta powieść wciąga od samego początku do końca. Wartka akcja, doskonale wykreowani bohaterowi, których nie sposób nie lubić. Współczujemy im i staramy się zrozumieć ich rozterki oraz decyzje które musieli podejmować w tak trudnych czasach, w jakich przyszło im żyć. Bardzo ciekawiło mnie jak się skończy historia. Czy zwycięży miłość mimo wielu przeciwności losów i przeszkód? A może jednak rozstanie, które wyciśnie łzy? Zakończenie książki było dla mnie prawdziwą niespodzianką i zaskoczeniem.
Książka jest wzruszająca, wstrząsająca, ale w niektórych momentach także romantyczna. Mogę ją polecić nie tylko osobom, zainteresowanym historią II wojny światowej. Jest to na pewno pozycja warta uwagi i przeczytania.
Moja ocena: 9/10
Justyna Wydra
Esesman i Żydówka. Wojna i miłość
Wydawnictwo Zysk i S-ka 2015
Liczba stron: 280
Książka bierze udział w wyzwaniach:
ABC Czytania (wariant 1 - lierka E)
Wyzwanie czytelnicze 2017 (osoba)
środa, 24 maja 2017
Piętno Midasa - Agnieszka Lingas-Łoniewska
Kolejne udane spotkanie z twórczością Agnieszką Lingas -Łoniewską. Jedna z jej nowszych książek i powiem szczerze, że jedna z lepszych. Do teraz wciąż targają mną emocje towarzyszące przy czytaniu.Widać, że autorka jest w świetnej formie, skoro udało jej się napisać tak dobrą powieść.
Jakub Rojalski to z pozoru zwykły, przeciętny facet, niczym się niewyróżniający. Jest pasjonatem fotografii, pracuje z polecenia, ale dobrze sobie radzi. Prowadzi spokojne, samotne życie. Utrzymuje kontakt tylko z jedną z sąsiadek, której pomaga w codziennych sprawach. Jego życie zmieni się za sprawą dwóch kobiet: Ani i Karoliny. Ta pierwsza to jego nowa sąsiadka, która wraz z mężem wprowadziła się do mieszkania obok. Jakub niejednokrotnie będzie słyszał odgłosy przemocy zza ściany. Utwierdzi się w tym zobaczywszy na twarzy kobiety siniaki. Na początku mężczyzna nie chce się wtrącać, bo wie, że z tego nie wyjdzie nic dobrego. Czy będzie mógł przejść obojętnie wobec czyjejś krzywdy? Czy jednak nadejdzie z pomocą?
Karolina Linde jest szefową wydziału śledczego wrocławskiej policji. Jest sfrustrowana z powodu nieuchwytności seryjnego mordercy - Midasa. Na weselu przyjaciółki poznaje Jakuba, który został zatrudniony jako fotograf uroczystości. Od początku między tym dwojgiem iskrzy i nie trzeba będzie długo czekać, zanim nawiążą romans. Jak ich znajomość wpłynie na jego dalsze życie?
Pani Agnieszka jest znana z tego, że gra na emocjach czytelników. Nie na darmo jest nazywana Dilerką Emocji. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo wiem, że autorka potrafi doskonale bawić się z nami - czytelnikami. Tak też jest w przypadku "Piętna Midasa". Udało jej się stworzyć tak ciekawą i fascynującą powieść od której nie sposób się oderwać od pierwszej strony. Jej się nie czytało - ją się chłonęło całą sobą. Tak było właśnie ze mną. Tytułowy Midas jest dwuwymiarowa postacią - z jednej strony bezwzględny, okrutny morderca, a z drugiej - wrażliwy, spokojny fotograf. Autorce nie udało się długo ukrywać, że Jakub i Midas to jedna i ta sama osoba. Ja domyślałam się od samego początku. Ale w tej powieści nie chodziło, żeby odkryć jego tożsamość. W powieściach autorki nigdy nic nie jest albo czarne, albo białe. Przekonałam się o tym z zapoznając się z jej niektórymi powieściami. Midas został przedstawiony jako facet z krwi i kości. Miał swoją przeszłość, swoje marzenia, plany. Wychowywał się w patologicznej rodzinie - matka prostytutka i ojciec alkoholik. Jednak znalazł się ktoś kto wyciągnął do niego pomocną dłoń. To ukształtowało go na całe życie. Niejednokrotnie autorka wprowadza nas w przeszłość bohatera, poznajemy jego kolejne losy, żebyśmy mogli zrozumieć co sprawiło, że poszedł taką drogą a nie inną. Już niejednokrotnie pisarka udowodniła nam, że kochamy "niegrzecznych chłopców". Wcześniej Lukas z "Zakrętów losów", teraz Midas. Mimo, że powinniśmy go nienawidzić za to, że dopuścił się tylu zbrodni, to tak naprawdę nie potrafimy Jego nie da się nie lubić. Nieraz zastanawiałam się jak jedna osoba może wyzwalać w sobie tak różne emocje. Widocznie można. Plus dla autorki, że udało jej się stworzyć tak ciekawą postać.
W ogóle pani Agnieszce udało się wszystkie postacie doskonale wykreować. Karolina jak na prawdziwą policjantkę przystało robi wszystko, że złapać nieuchwytnego Midasa. Co się stanie jeśli dowie się, że jest nim człowiek, w którym się zakochała? Jaką decyzję podejmie? Tutaj mamy dwa alternatywne rozwiązania, każdy może wybrać swoje. Serce podpowiada nam pierwsze, ale rozum drugie. Taki musiał być zabieg autorki przy tej historii.
Książka nie jest typowym romansem, a raczej dramatem sensacyjnym. Miłość jest tutaj tylko tłem. Podobało mi się to. Myślę, że książka przypadnie do gustu wielbicielom kryminałów i lubiących bardziej ambitną lekturą, która ma "drugie dno". Powieść wciąga jak narkotyk, intryguje, fascynuje, wstrząsa. Pozwala nam zrozumieć postępowania Midasa i wejść w jego umysł. Gorąco polecam.
Moja ocena 10/10
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Piętno Midasa
Wydawnictwo Novae Res 2016
Liczba stron: 360
Książka bierze udział w wyzwaniach:
Wielkobukowe wyzwanie 2017 (Polska dusza)
Czytam ile chcę
Jakub Rojalski to z pozoru zwykły, przeciętny facet, niczym się niewyróżniający. Jest pasjonatem fotografii, pracuje z polecenia, ale dobrze sobie radzi. Prowadzi spokojne, samotne życie. Utrzymuje kontakt tylko z jedną z sąsiadek, której pomaga w codziennych sprawach. Jego życie zmieni się za sprawą dwóch kobiet: Ani i Karoliny. Ta pierwsza to jego nowa sąsiadka, która wraz z mężem wprowadziła się do mieszkania obok. Jakub niejednokrotnie będzie słyszał odgłosy przemocy zza ściany. Utwierdzi się w tym zobaczywszy na twarzy kobiety siniaki. Na początku mężczyzna nie chce się wtrącać, bo wie, że z tego nie wyjdzie nic dobrego. Czy będzie mógł przejść obojętnie wobec czyjejś krzywdy? Czy jednak nadejdzie z pomocą?
Karolina Linde jest szefową wydziału śledczego wrocławskiej policji. Jest sfrustrowana z powodu nieuchwytności seryjnego mordercy - Midasa. Na weselu przyjaciółki poznaje Jakuba, który został zatrudniony jako fotograf uroczystości. Od początku między tym dwojgiem iskrzy i nie trzeba będzie długo czekać, zanim nawiążą romans. Jak ich znajomość wpłynie na jego dalsze życie?
Pani Agnieszka jest znana z tego, że gra na emocjach czytelników. Nie na darmo jest nazywana Dilerką Emocji. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo wiem, że autorka potrafi doskonale bawić się z nami - czytelnikami. Tak też jest w przypadku "Piętna Midasa". Udało jej się stworzyć tak ciekawą i fascynującą powieść od której nie sposób się oderwać od pierwszej strony. Jej się nie czytało - ją się chłonęło całą sobą. Tak było właśnie ze mną. Tytułowy Midas jest dwuwymiarowa postacią - z jednej strony bezwzględny, okrutny morderca, a z drugiej - wrażliwy, spokojny fotograf. Autorce nie udało się długo ukrywać, że Jakub i Midas to jedna i ta sama osoba. Ja domyślałam się od samego początku. Ale w tej powieści nie chodziło, żeby odkryć jego tożsamość. W powieściach autorki nigdy nic nie jest albo czarne, albo białe. Przekonałam się o tym z zapoznając się z jej niektórymi powieściami. Midas został przedstawiony jako facet z krwi i kości. Miał swoją przeszłość, swoje marzenia, plany. Wychowywał się w patologicznej rodzinie - matka prostytutka i ojciec alkoholik. Jednak znalazł się ktoś kto wyciągnął do niego pomocną dłoń. To ukształtowało go na całe życie. Niejednokrotnie autorka wprowadza nas w przeszłość bohatera, poznajemy jego kolejne losy, żebyśmy mogli zrozumieć co sprawiło, że poszedł taką drogą a nie inną. Już niejednokrotnie pisarka udowodniła nam, że kochamy "niegrzecznych chłopców". Wcześniej Lukas z "Zakrętów losów", teraz Midas. Mimo, że powinniśmy go nienawidzić za to, że dopuścił się tylu zbrodni, to tak naprawdę nie potrafimy Jego nie da się nie lubić. Nieraz zastanawiałam się jak jedna osoba może wyzwalać w sobie tak różne emocje. Widocznie można. Plus dla autorki, że udało jej się stworzyć tak ciekawą postać.
W ogóle pani Agnieszce udało się wszystkie postacie doskonale wykreować. Karolina jak na prawdziwą policjantkę przystało robi wszystko, że złapać nieuchwytnego Midasa. Co się stanie jeśli dowie się, że jest nim człowiek, w którym się zakochała? Jaką decyzję podejmie? Tutaj mamy dwa alternatywne rozwiązania, każdy może wybrać swoje. Serce podpowiada nam pierwsze, ale rozum drugie. Taki musiał być zabieg autorki przy tej historii.
Książka nie jest typowym romansem, a raczej dramatem sensacyjnym. Miłość jest tutaj tylko tłem. Podobało mi się to. Myślę, że książka przypadnie do gustu wielbicielom kryminałów i lubiących bardziej ambitną lekturą, która ma "drugie dno". Powieść wciąga jak narkotyk, intryguje, fascynuje, wstrząsa. Pozwala nam zrozumieć postępowania Midasa i wejść w jego umysł. Gorąco polecam.
Moja ocena 10/10
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Piętno Midasa
Wydawnictwo Novae Res 2016
Liczba stron: 360
Książka bierze udział w wyzwaniach:
Wielkobukowe wyzwanie 2017 (Polska dusza)
Czytam ile chcę
piątek, 28 kwietnia 2017
Krystyna Boglar - Uśmiech czarnej wdowy
Jeżeli macie ochotę na lekką lekturę z wątkiem kryminalnym, to ta pozycja z pewnością spełni te wymagania. Jest napisana tak prostym językiem, że jeden wieczór powinien Wam wystarczyć. Przyznam, że na początku trochę mnie nużyła, ale później troszeczkę nabrała tempa.
Akcja powieści dzieje się w teraźniejszości. Małżeństwo w średnim wieku, Dorota i Ryszard, postanawiają wybrać się w podróż sentymentalną do Francji. Dwadzieścia lat tamu pracowali sezonowo w jednej z winnic. Kiedyś byli tylko zwykłymi, biednymi studentami i nie stać ich było na takie wojaże po świecie. Okazuje się, że szybko konfrontują się z rzeczywistością. Dawna Francja nie przypomina tej współczesnej, gdzie na każdym kroku roi się od Arabów. Wskutek tego Francuzi są nieufni wobec innych narodowości, przebywających na terenie ich kraju.
Małżeństwo zostaje wplątane w aferę związaną z przemytem diamentów i broni. Nie mieli pojęcia, że ich z pozoru spokojna podroż zamieni się w prawdziwy koszmar. Najpierw znika Ryszard, a potem Dorota zostaje zmuszona do łamania prawa, bo inaczej jej mąż może zginąć. Zostają wepchnięci do świata, gdzie rządzi terror, przemoc. Rozdzieleni walczą o wolność i swoje życie. Dorota jest zmuszona do szukania wśród szczepów winogron woreczka z ukrytymi tam diamentami? Czy podejmując się tego zadania uniknie ukąszenie przez jadowitego pająka, który tam zamieszkuje: czarną wdowę?
Na początku powieść szczerze mnie nudziła, ale jednak postanowiłam dać jej szansę. Na szczęście potem akcja się rozwinęła i trzymała w napięciu aż do samego końca. Byłam ciekawa, czy małżeństwu uda się uwolnić z rąk islamistów i wrócić bezpiecznie do swojego domu. W książkę został wpleciony ważny problem, który nie stracił na swojej aktualności. Mianowicie jest to świat dżihadu (święta wojna). Obserwując wydarzenia na świecie i szerzący się terror widzimy, że ten spór będzie trwał wiele lat i nie wiadomo kto w nim wygra. To jest regularna wojna, która zbiera okrutne żniwo, w którym giną tysiące niewinnych istnień ludzkich.
Jeżeli ktoś szuka ambitnej pozycji, ze skomplikowaną zagadką kryminalną, to przy tej powieści się zawiedzie. Jest to napisana dość prostym językiem historia, w sam raz na jeden wieczór.
Moja ocena: 6/10
Krystyna Boglar
Uśmiech czarnej wdowy
Wydawnictwo Siedmioróg 2004
Liczba stron: 256
Akcja powieści dzieje się w teraźniejszości. Małżeństwo w średnim wieku, Dorota i Ryszard, postanawiają wybrać się w podróż sentymentalną do Francji. Dwadzieścia lat tamu pracowali sezonowo w jednej z winnic. Kiedyś byli tylko zwykłymi, biednymi studentami i nie stać ich było na takie wojaże po świecie. Okazuje się, że szybko konfrontują się z rzeczywistością. Dawna Francja nie przypomina tej współczesnej, gdzie na każdym kroku roi się od Arabów. Wskutek tego Francuzi są nieufni wobec innych narodowości, przebywających na terenie ich kraju.
Małżeństwo zostaje wplątane w aferę związaną z przemytem diamentów i broni. Nie mieli pojęcia, że ich z pozoru spokojna podroż zamieni się w prawdziwy koszmar. Najpierw znika Ryszard, a potem Dorota zostaje zmuszona do łamania prawa, bo inaczej jej mąż może zginąć. Zostają wepchnięci do świata, gdzie rządzi terror, przemoc. Rozdzieleni walczą o wolność i swoje życie. Dorota jest zmuszona do szukania wśród szczepów winogron woreczka z ukrytymi tam diamentami? Czy podejmując się tego zadania uniknie ukąszenie przez jadowitego pająka, który tam zamieszkuje: czarną wdowę?
Na początku powieść szczerze mnie nudziła, ale jednak postanowiłam dać jej szansę. Na szczęście potem akcja się rozwinęła i trzymała w napięciu aż do samego końca. Byłam ciekawa, czy małżeństwu uda się uwolnić z rąk islamistów i wrócić bezpiecznie do swojego domu. W książkę został wpleciony ważny problem, który nie stracił na swojej aktualności. Mianowicie jest to świat dżihadu (święta wojna). Obserwując wydarzenia na świecie i szerzący się terror widzimy, że ten spór będzie trwał wiele lat i nie wiadomo kto w nim wygra. To jest regularna wojna, która zbiera okrutne żniwo, w którym giną tysiące niewinnych istnień ludzkich.
Jeżeli ktoś szuka ambitnej pozycji, ze skomplikowaną zagadką kryminalną, to przy tej powieści się zawiedzie. Jest to napisana dość prostym językiem historia, w sam raz na jeden wieczór.
Moja ocena: 6/10
Krystyna Boglar
Uśmiech czarnej wdowy
Wydawnictwo Siedmioróg 2004
Liczba stron: 256
środa, 26 kwietnia 2017
Łatwopalni - Agnieszka Lingas-Łoniewska
Widząc kolejną książkę tej pani pomyślicie pewnie, że urządziłam sobie jakiś maraton czytelniczy z jej powieściami. Nie, po prostu powolutku zapoznaje się z jej twórczością. "Łatwopalni" jest pierwszym tomem trylogii pod takim samym tytułem.
Zastanawiałam się, co też autorka ma do przekazania w tej powieści i czy spodoba mi się tak jak pozostałe książki, z którymi miałam przyjemność się zapoznać. Nie zawiodłam się. Kolejny raz przekonałam się, że autorka potrafi oczarować i kupić mnie kolejną historią.
Akcja powieście dzieje się na Dolnym Śląsku, w małej miejscowości niedaleko Wałbrzycha. To tutaj wraz z matką mieszka Monika Rudzka, nauczycielka z pobliskiej podstawówki. Pewne wydarzenia z jej życia sprawiły, że jest kobietą, której brakuje wiary w siebie. Jej stosunki z matką są dość oschłe, trudno im dojść do porozumienia. Jej życie zmienia się, gdy w ich miejscowości pojawi się Jarek Minc. Mężczyzna jest tajemniczy, nikt o nim nic nie wie, ale od razu wzbudza atrakcję wśród żeńskiej części miasteczka. Wynajmuje pokój właśnie w domu Moniki i tak zaczyna się ich historia. Pełna miłosnych uniesień, ale też trudna. Bo zarówno Jarek jak i Monika mają za sobą przeszłość. On ciągle gdzieś ucieka, nigdzie nie zagrzewa stałego miejsca, a ona leczy serce po pierwszej miłości, która tak naprawdę jeszcze gdzieś w niej tkwi. Czy oboje, ciężko doświadczeni przez życie dadzą szansę rodzącemu się uczuciu? Czy da się zapomnieć o przeszłości i żyć od nowa?
Na te pytania trzeba sobie odpowiedzieć czytając tą powieść. Początkowo myślałam, że to będzie kolejna historyjka miłosna, jakich wiele. Znając już trochę twórczość autorki powinnam się spodziewać, że tak nie będzie. Bo w jej wydaniu miłość wcale nie jest prosta i piękna, ale trudna i często zmagająca się z różnymi przeciwnościami losu, z którymi trzeba się zmierzyć. W tej powieści właśnie to dostajemy. Nie ma tu miejsca na proste rozwiązanie i happy end. Autorka doskonale gra na naszych emocjach. Po lekturze powieści nie mogłam długo dojść do siebie. Wspaniale skonstruowane, pełne złożoności bohaterowie, i to nie tylko ci pierwszoplanowi. Bez tych postaci pobocznych, którzy do historii wnoszą tak wiele, tak książka nie miała by sensu. Czasami miałam ochotę walnąć powieść w kąt, gdy czytałam o decyzjach podejmowanych przez bohaterów, z którymi nie zawsze się zgadzałam. Co najważniejsze autorka tak pokierowała tą historią, że kończąc ją nie sposób będzie nie sięgnąć po tom drugi. Po prostu trzeba, żeby poznać dalszą część historii, bo losy Jarka, Moniki i całej reszty bohaterów nie zamykają się tylko w tym tomie. Gorąco polecam dla fanów powieści obyczajowej i dramatu, bo raczej do tego gatunku należy zaliczyć tą książkę.
Moja ocena: 9/10
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Łatwopalni
Cykl: Łatwopalni (tom 1)
Wydawnictwo Filia 2013
Liczba stron: 276
Zastanawiałam się, co też autorka ma do przekazania w tej powieści i czy spodoba mi się tak jak pozostałe książki, z którymi miałam przyjemność się zapoznać. Nie zawiodłam się. Kolejny raz przekonałam się, że autorka potrafi oczarować i kupić mnie kolejną historią.
Akcja powieście dzieje się na Dolnym Śląsku, w małej miejscowości niedaleko Wałbrzycha. To tutaj wraz z matką mieszka Monika Rudzka, nauczycielka z pobliskiej podstawówki. Pewne wydarzenia z jej życia sprawiły, że jest kobietą, której brakuje wiary w siebie. Jej stosunki z matką są dość oschłe, trudno im dojść do porozumienia. Jej życie zmienia się, gdy w ich miejscowości pojawi się Jarek Minc. Mężczyzna jest tajemniczy, nikt o nim nic nie wie, ale od razu wzbudza atrakcję wśród żeńskiej części miasteczka. Wynajmuje pokój właśnie w domu Moniki i tak zaczyna się ich historia. Pełna miłosnych uniesień, ale też trudna. Bo zarówno Jarek jak i Monika mają za sobą przeszłość. On ciągle gdzieś ucieka, nigdzie nie zagrzewa stałego miejsca, a ona leczy serce po pierwszej miłości, która tak naprawdę jeszcze gdzieś w niej tkwi. Czy oboje, ciężko doświadczeni przez życie dadzą szansę rodzącemu się uczuciu? Czy da się zapomnieć o przeszłości i żyć od nowa?
Na te pytania trzeba sobie odpowiedzieć czytając tą powieść. Początkowo myślałam, że to będzie kolejna historyjka miłosna, jakich wiele. Znając już trochę twórczość autorki powinnam się spodziewać, że tak nie będzie. Bo w jej wydaniu miłość wcale nie jest prosta i piękna, ale trudna i często zmagająca się z różnymi przeciwnościami losu, z którymi trzeba się zmierzyć. W tej powieści właśnie to dostajemy. Nie ma tu miejsca na proste rozwiązanie i happy end. Autorka doskonale gra na naszych emocjach. Po lekturze powieści nie mogłam długo dojść do siebie. Wspaniale skonstruowane, pełne złożoności bohaterowie, i to nie tylko ci pierwszoplanowi. Bez tych postaci pobocznych, którzy do historii wnoszą tak wiele, tak książka nie miała by sensu. Czasami miałam ochotę walnąć powieść w kąt, gdy czytałam o decyzjach podejmowanych przez bohaterów, z którymi nie zawsze się zgadzałam. Co najważniejsze autorka tak pokierowała tą historią, że kończąc ją nie sposób będzie nie sięgnąć po tom drugi. Po prostu trzeba, żeby poznać dalszą część historii, bo losy Jarka, Moniki i całej reszty bohaterów nie zamykają się tylko w tym tomie. Gorąco polecam dla fanów powieści obyczajowej i dramatu, bo raczej do tego gatunku należy zaliczyć tą książkę.
Moja ocena: 9/10
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Łatwopalni
Cykl: Łatwopalni (tom 1)
Wydawnictwo Filia 2013
Liczba stron: 276
środa, 19 kwietnia 2017
Najdłuższa podróż - Nicholas Sparks
Nicholas Sparks należy do tych autorów, którego książki chyba nigdy mi się nie znudzą. Umie tak pięknie pisać o miłości, że za każdym razem ronię łzę, a nawet kilkanaście. Tak też było w przypadku powieści "Najdłuższa podróż". Po raz kolejny dałam się oczarować jego historii.
Tym razem autor przedstawił dwie historie o miłości, z czym się nie spotkałam dotychczas.
Sophia jest studentką historii sztuki. Pewnego dnia, żeby pozbierać się jakoś po rozstaniu z chłopakiem, który kolejny raz ją zdradził, daje namówić się koleżance na wypad na rodeo. Tam poznaje Luke'a, jednego z ujeżdżaczy byków. Młodzi od razu znajdują ze sobą wspólny język, choć pochodzą z zupełnie dwóch różnych światów: ona pochodzi z miasta, on prowadzi razem z matką rancho. Wkrótce ich wzajemna sympatia przeradza się w miłość. Jednak, jak to w powieściach Sparksa w którymś momencie pojawiają się problemy i młodzi muszą się z nimi zmierzyć. Czy wyjdą z tego zwycięsko?
Druga historia opowiada losy staruszka: Iry Levinsona. Jest on od kilku lat wdowcem. Wraz ze śmiercią swojej żony jego życie straciło sens. Pewnego dnia ma wypadek samochodowy i zostaje uwieziony w aucie. Jest świadomy tego, że pomoc może nie nadejść i przyjdzie mu tu umrzeć. Jedynie wspomnienie swojej zmarłej żony Ruth, pomaga mu jakoś przetrwać te ciężkie chwile. Towarzyszy mu ona przez cały czas i nie każe się poddawać. Ponadto przywołuje wspomnienia pięknych chwil, które razem przeżyli i to pomaga mężczyźnie jakoś przetrwać.
Te dwie historie są rożne, ale łączy je jedno: prawdziwa, głęboka miłość. W pewnym momencie losy bohaterów się przecięły w naprawdę zaskakujący sposób. Autor potrafi w tak piękny sposób pisać o miłości, że za każdym razem, kiedy biorę do rąk jego książkę wzruszam się. Doskonale umie grać na ludzkich emocjach. Mimo, że to nie jest jakiś trzymający w napięciu kryminał to i tak kolejne rozdziały chłonęłam jak gąbka wodę, a szczególnie pod koniec to już czytało się w ekspresowym tempie, gdy autor już połączył oba wątki. Podobało mi się, że autor przeplatał między sobą dwie te historie. To sprawiło, że powieść była jeszcze bardzie fascynująca i ciekawa. Ale która z nich wydała mi się ciekawsza? Nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie, bo nie umiałabym na to odpowiedzieć. Niemniej jednak powieść jest naprawdę warta przeczytania. Cieszę się, że wzięłam ją do ręki przed obejrzeniem ekranizacji, którą naprawdę chciałabym zobaczyć. Powieści Sparksa także na ekranie potrafią chwycić za serce. Gorąco polecam!
Moja ocena: 9/10
Nicholas Sparks
Najdłuższa podróż
Wydawnictwo Albatros 2015
Liczba stron: 496
Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytamy zekranizowane książki
ABC czytania (wariant 1 - literka N)
Czytam, ile chcę
Tym razem autor przedstawił dwie historie o miłości, z czym się nie spotkałam dotychczas.
Sophia jest studentką historii sztuki. Pewnego dnia, żeby pozbierać się jakoś po rozstaniu z chłopakiem, który kolejny raz ją zdradził, daje namówić się koleżance na wypad na rodeo. Tam poznaje Luke'a, jednego z ujeżdżaczy byków. Młodzi od razu znajdują ze sobą wspólny język, choć pochodzą z zupełnie dwóch różnych światów: ona pochodzi z miasta, on prowadzi razem z matką rancho. Wkrótce ich wzajemna sympatia przeradza się w miłość. Jednak, jak to w powieściach Sparksa w którymś momencie pojawiają się problemy i młodzi muszą się z nimi zmierzyć. Czy wyjdą z tego zwycięsko?
Druga historia opowiada losy staruszka: Iry Levinsona. Jest on od kilku lat wdowcem. Wraz ze śmiercią swojej żony jego życie straciło sens. Pewnego dnia ma wypadek samochodowy i zostaje uwieziony w aucie. Jest świadomy tego, że pomoc może nie nadejść i przyjdzie mu tu umrzeć. Jedynie wspomnienie swojej zmarłej żony Ruth, pomaga mu jakoś przetrwać te ciężkie chwile. Towarzyszy mu ona przez cały czas i nie każe się poddawać. Ponadto przywołuje wspomnienia pięknych chwil, które razem przeżyli i to pomaga mężczyźnie jakoś przetrwać.
Te dwie historie są rożne, ale łączy je jedno: prawdziwa, głęboka miłość. W pewnym momencie losy bohaterów się przecięły w naprawdę zaskakujący sposób. Autor potrafi w tak piękny sposób pisać o miłości, że za każdym razem, kiedy biorę do rąk jego książkę wzruszam się. Doskonale umie grać na ludzkich emocjach. Mimo, że to nie jest jakiś trzymający w napięciu kryminał to i tak kolejne rozdziały chłonęłam jak gąbka wodę, a szczególnie pod koniec to już czytało się w ekspresowym tempie, gdy autor już połączył oba wątki. Podobało mi się, że autor przeplatał między sobą dwie te historie. To sprawiło, że powieść była jeszcze bardzie fascynująca i ciekawa. Ale która z nich wydała mi się ciekawsza? Nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie, bo nie umiałabym na to odpowiedzieć. Niemniej jednak powieść jest naprawdę warta przeczytania. Cieszę się, że wzięłam ją do ręki przed obejrzeniem ekranizacji, którą naprawdę chciałabym zobaczyć. Powieści Sparksa także na ekranie potrafią chwycić za serce. Gorąco polecam!
Moja ocena: 9/10
Nicholas Sparks
Najdłuższa podróż
Wydawnictwo Albatros 2015
Liczba stron: 496
Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytamy zekranizowane książki
ABC czytania (wariant 1 - literka N)
Czytam, ile chcę
piątek, 31 marca 2017
Zakochać się - Cecelia Ahern
Cecelia Ahern stała się znana, dzięki powieści "P. S. Kocham Cię', na podstawie której nakręcono film z Hilary Swank i Gerardem Butlerem w rolach głównych. Ja jeszcze nie poznałam tej książki, ale jeszcze wszystko przede mną. Zapoznanie z twórczością zaczęłam od powieści "Zakochać się". Jest to pełna ciepła opowieść, która na pewno spodoba się wielbicielkom romantycznych historii.
Christine Rose to sympatyczna młoda osoba pracująca jako doradca zawodowy. Jest uzależniona od czytania wszelkich poradników, których ma niezliczoną ilość w swojej domowej biblioteczce. Dzięki nim właśnie czerpie inspiracje do życia i jak sobie radzić z problemami. Niedawno jej życie zaczyna się sypać: rozstaje się z mężem i próbując pomóc nieznajomemu, który chciał popełnić samobójstwo strzałem z pistoletu nie przewidziała, że może tylko pogorszyć tą sytuację. Z tego powodu targają nią wyrzuty sumienia i poczucie winy. Nawet nie przeczuwa, że w niedługim czasie znowu przyjdzie jej spotkać się z podobną sytuacją.
Podczas spaceru na dublińskim moście spotyka Adama Basila, który postanawia skończyć ze swoim życiem. Wśród tłumu gapiów tylko ona reaguje i nie chce pozwolić, żeby mężczyzna popełnił samobójstwo. Udaje jej się odwieść go od zamiaru, ale zawiera z nim pewną umowę: Adam zrezygnuje z samobójstwa, jeśli uda jej się przed jego trzydziestoma pięcioma urodzinami przekonać go, że ma po co żyć. Umowa jest niezwykle szalona, bo to urodzin zostało zaledwie... dwa tygodnie. Czas pędzi nieubłaganie. Christine korzystając z rad swoich poradników próbuje pomóc mu cieszyć się z życia i odzyskać utraconą miłość. Z czasem przekonuje się, że "złote rady" to nie jest to co Adamowi pomoże zrozumieć jaką wartością jest życie.
Książka choć jest dość przewidywalna, jak można wnioskować po tytule, to wcale nie nudzi. Każdy rozdział zaczyna się od słowa " Jak...", czyli można powiedzieć, że jest w formie poradnikowej nawiązując do uzależnienia głównej bohaterki. Jak wspominałam wcześniej, jest to moja pierwsza przygoda z twórczością autorki i na pewno nie ostatnia. Styl jest lekki i przejrzysty, co mi bardzo odpowiada. Każdą stronę dosłownie chłonęłam, bo chociaż akcja nie pędzi do przodu jak szalona, to jednak byłam zaciekawiona perypetiami Christine i Adama. Bohaterowie są dopracowani w każdym szczególe: zarówno Adam, któremu nie brakuje ironicznego humoru, jak i Christine - trochę zwariowana, ale przede wszystkim sympatyczna młoda osoba, której nie sposób nie polubić. Wbrew pozorom wątek miłosny nie jest tu najważniejszy. Głównym przesłaniem autorki jest sposób czerpania radości z życia i odkryciu, co jest w nim ważne. "Zakochać się" jest to pełna ciepła i czaru opowieść w sam raz na wieczór po ciężkim dniu. Przy lekturze tej książki na pewno odpoczniecie. Polecam!
Moja ocena: 9/10
Cecelia Ahern
Zakochać się
Wydawnictwo Akurat 2014
Liczba stron: 416
Książka bierze udział w wyzwaniach:
ABC czytania (wariant 1 - literka Z)
Czytam ile chcę
Christine Rose to sympatyczna młoda osoba pracująca jako doradca zawodowy. Jest uzależniona od czytania wszelkich poradników, których ma niezliczoną ilość w swojej domowej biblioteczce. Dzięki nim właśnie czerpie inspiracje do życia i jak sobie radzić z problemami. Niedawno jej życie zaczyna się sypać: rozstaje się z mężem i próbując pomóc nieznajomemu, który chciał popełnić samobójstwo strzałem z pistoletu nie przewidziała, że może tylko pogorszyć tą sytuację. Z tego powodu targają nią wyrzuty sumienia i poczucie winy. Nawet nie przeczuwa, że w niedługim czasie znowu przyjdzie jej spotkać się z podobną sytuacją.
Podczas spaceru na dublińskim moście spotyka Adama Basila, który postanawia skończyć ze swoim życiem. Wśród tłumu gapiów tylko ona reaguje i nie chce pozwolić, żeby mężczyzna popełnił samobójstwo. Udaje jej się odwieść go od zamiaru, ale zawiera z nim pewną umowę: Adam zrezygnuje z samobójstwa, jeśli uda jej się przed jego trzydziestoma pięcioma urodzinami przekonać go, że ma po co żyć. Umowa jest niezwykle szalona, bo to urodzin zostało zaledwie... dwa tygodnie. Czas pędzi nieubłaganie. Christine korzystając z rad swoich poradników próbuje pomóc mu cieszyć się z życia i odzyskać utraconą miłość. Z czasem przekonuje się, że "złote rady" to nie jest to co Adamowi pomoże zrozumieć jaką wartością jest życie.
Książka choć jest dość przewidywalna, jak można wnioskować po tytule, to wcale nie nudzi. Każdy rozdział zaczyna się od słowa " Jak...", czyli można powiedzieć, że jest w formie poradnikowej nawiązując do uzależnienia głównej bohaterki. Jak wspominałam wcześniej, jest to moja pierwsza przygoda z twórczością autorki i na pewno nie ostatnia. Styl jest lekki i przejrzysty, co mi bardzo odpowiada. Każdą stronę dosłownie chłonęłam, bo chociaż akcja nie pędzi do przodu jak szalona, to jednak byłam zaciekawiona perypetiami Christine i Adama. Bohaterowie są dopracowani w każdym szczególe: zarówno Adam, któremu nie brakuje ironicznego humoru, jak i Christine - trochę zwariowana, ale przede wszystkim sympatyczna młoda osoba, której nie sposób nie polubić. Wbrew pozorom wątek miłosny nie jest tu najważniejszy. Głównym przesłaniem autorki jest sposób czerpania radości z życia i odkryciu, co jest w nim ważne. "Zakochać się" jest to pełna ciepła i czaru opowieść w sam raz na wieczór po ciężkim dniu. Przy lekturze tej książki na pewno odpoczniecie. Polecam!
Moja ocena: 9/10
Cecelia Ahern
Zakochać się
Wydawnictwo Akurat 2014
Liczba stron: 416
Książka bierze udział w wyzwaniach:
ABC czytania (wariant 1 - literka Z)
Czytam ile chcę
środa, 29 marca 2017
Jesteś moja dzikusko - Agnieszka Lingas-Łoniewska
Po raz kolejny sięgnęłam po książkę pani Agnieszki i po raz kolejny się nie zawiodłam. Jak zwykle czytało się jednym tchem. W każdej jej książce, które udało mi się przeczytać aż kipi od nagromadzonych emocji. Tak też jest w tym przypadku.Jest wielka miłość, jest namiętność. Nie sądźcie, że powieść jest taka "cukierkowa". To gatunek New Adult, czyli o wkraczaniu w dorosłe życie, wyborze swojej drogi życiowej, co niejednokrotnie wiąże się z pewnymi trudnościami i kłopotami.
Historię poznajemy z punktu widzenia Antka, o jest rzadkości w tej typie literatury. Jest to osiemnastoletni, zbuntowany chłopak, który chodzi do prywatnego amerykańsko-polskiego liceum. Zazwyczaj za pomocą agresji odreagowuje wszelkie kłopoty i problemy. Gdy w jego domu pojawia się Natalia, córka zmarłej przyjaciółki jej mamy, na początku nie podoba mu się to. Nie przeczuwa nawet, jak ta dziewczyna zmieni jego życie.
Już jakiś czas powoli zapoznaję się z twórczością autorki i mogę z całą pewnością powiedzieć, że umie pisać. Naprawdę. Robi to w taki sposób, że od jej książek po prostu nie można się oderwać. "Jesteś moja dzikusko" to jej druga powieść w gatunku New Adult. Mimo, że "Skazani na ból" bardziej mi się podobało, to i ta książka ma coś w sobie. Poznajemy tutaj pierwsze miłości, namiętności młodych ludzi. Cofnęłam się do czasów szkolnych, które już dawno mam za sobą. Jednak czasami potrzebna jest taka podróż w czasie. Szkoła to nie tylko miejsce, gdzie zdobywa się wykształcenie. Autorka pokazała, że rządzą pewne reguły, nie brak prześladowań, wywyższania się uczniów pochodzących z bardziej sytuowanych rodzin, zazdrości.
Miłość Antka i Natalii jest także narażona na te wszystkie niebezpieczeństwa. Młodzi na początku kryją się ze swoim uczuciem. Antek nigdy jakoś nie przywiązywał wagi do miłości i uczuć wyższych. Zależało mu na dobrej zabawie. Pojawienie się Natalii zaczyna go zmieniać. Pozornie wszystko ich dzieli, są całkowitym przeciwieństwem, ale miłość rządzi się własnymi prawami i łączy ze sobą osoby,które są tak różne. Autorka w piękny sposób pokazała rodzące się uczucie. Sceny erotyczne były pełne smaku, niezbyt wulgarne, czego nie lubię w tego typu powieściach. Powieść pokazuje, że pod wpływem miłości każdy może stać się innym człowiekiem, zmienić się na lepsze. Nie od razu oczywiście, ale malutkimi kroczkami. Tak było w przypadku Antka. Natalia i miłość do niej sprawiła, że zaczął dostrzegać co w życiu jest naprawdę ważne i zmieniać swoje dotychczasowe zachowanie; swoją agresję, która do niczego dobrego nie prowadziła.
Autorka kupiła mnie swoją historią, która jest nie tylko opowieścią o trudnej miłości. Jest to także powieść o przyjaźni, poszukiwaniu własnych korzeni, jak w przypadku Natalii, która nigdy nie poznała ojca, a także o walce o swoje marzenia. Książka lekka i przyjemna w odbiorze. Każdą stroną dosłownie się łyka. Nie ma tu miejsca na nudę. Akcja jest wartka, ciekawa i pojawia się nawet wątek kryminalny co bardzo lubię. Można by powiedzieć, że z tego typu powieści już dawno wyrosłam. Uważam jednak, że to książka dobra zarówno dla młodzieży jak i rodziców. Warta przeczytania. Gorąco polecam.
Moja ocena: 8/10
Agnieszka Lingas - Łoniewska
Jesteś moja dzikusko
Wydawnictwo Novae Res 2016
Liczba stron : 311
Historię poznajemy z punktu widzenia Antka, o jest rzadkości w tej typie literatury. Jest to osiemnastoletni, zbuntowany chłopak, który chodzi do prywatnego amerykańsko-polskiego liceum. Zazwyczaj za pomocą agresji odreagowuje wszelkie kłopoty i problemy. Gdy w jego domu pojawia się Natalia, córka zmarłej przyjaciółki jej mamy, na początku nie podoba mu się to. Nie przeczuwa nawet, jak ta dziewczyna zmieni jego życie.
Już jakiś czas powoli zapoznaję się z twórczością autorki i mogę z całą pewnością powiedzieć, że umie pisać. Naprawdę. Robi to w taki sposób, że od jej książek po prostu nie można się oderwać. "Jesteś moja dzikusko" to jej druga powieść w gatunku New Adult. Mimo, że "Skazani na ból" bardziej mi się podobało, to i ta książka ma coś w sobie. Poznajemy tutaj pierwsze miłości, namiętności młodych ludzi. Cofnęłam się do czasów szkolnych, które już dawno mam za sobą. Jednak czasami potrzebna jest taka podróż w czasie. Szkoła to nie tylko miejsce, gdzie zdobywa się wykształcenie. Autorka pokazała, że rządzą pewne reguły, nie brak prześladowań, wywyższania się uczniów pochodzących z bardziej sytuowanych rodzin, zazdrości.
Miłość Antka i Natalii jest także narażona na te wszystkie niebezpieczeństwa. Młodzi na początku kryją się ze swoim uczuciem. Antek nigdy jakoś nie przywiązywał wagi do miłości i uczuć wyższych. Zależało mu na dobrej zabawie. Pojawienie się Natalii zaczyna go zmieniać. Pozornie wszystko ich dzieli, są całkowitym przeciwieństwem, ale miłość rządzi się własnymi prawami i łączy ze sobą osoby,które są tak różne. Autorka w piękny sposób pokazała rodzące się uczucie. Sceny erotyczne były pełne smaku, niezbyt wulgarne, czego nie lubię w tego typu powieściach. Powieść pokazuje, że pod wpływem miłości każdy może stać się innym człowiekiem, zmienić się na lepsze. Nie od razu oczywiście, ale malutkimi kroczkami. Tak było w przypadku Antka. Natalia i miłość do niej sprawiła, że zaczął dostrzegać co w życiu jest naprawdę ważne i zmieniać swoje dotychczasowe zachowanie; swoją agresję, która do niczego dobrego nie prowadziła.
Autorka kupiła mnie swoją historią, która jest nie tylko opowieścią o trudnej miłości. Jest to także powieść o przyjaźni, poszukiwaniu własnych korzeni, jak w przypadku Natalii, która nigdy nie poznała ojca, a także o walce o swoje marzenia. Książka lekka i przyjemna w odbiorze. Każdą stroną dosłownie się łyka. Nie ma tu miejsca na nudę. Akcja jest wartka, ciekawa i pojawia się nawet wątek kryminalny co bardzo lubię. Można by powiedzieć, że z tego typu powieści już dawno wyrosłam. Uważam jednak, że to książka dobra zarówno dla młodzieży jak i rodziców. Warta przeczytania. Gorąco polecam.
Moja ocena: 8/10
Agnieszka Lingas - Łoniewska
Jesteś moja dzikusko
Wydawnictwo Novae Res 2016
Liczba stron : 311
środa, 22 lutego 2017
Potajemny romans - Barbara Taylor Bradford
Zawsze jak sięgam po jakiś romans to wydaje mi się, że to będzie kolejna oklepana miłosna historia, która dobrze się kończy. Nic bardziej mylnego. Tutaj dostałam coś zupełnie innego i jestem zadowolona, że nie była to kolejna historyjka o miłości jakich wiele.
Bill Fitzgerald jest znanym korespondentem wojennym amerykańskiej telewizji. Wyczerpany pobytem w targanej wojną Bośni przyjeżdża do Wenecji. Tam, pewnego deszczowego dnia poznaje Vanessę Stewart, utalentowaną projektantkę szkła artystycznego. Nie może zapomnieć o kobiecie. Ta przypadkowa znajomość zamienia się w głębokie uczucie. Jednak piętrzą się przeszkody: Vanessa jest mężatką a Bill podróżuje po całym świecie. W końcu dają się ponieść uczuciu. Planują wspólną przyszłość. Bill jest jednak bardzo zaangażowany w swoją pracę i wyjeżdża do Bejrutu przygotować reportaż o terrorystach. Vanessa czeka na niego w Wenecji, jednak on się nie zjawia.
Tak jak wspomniałam wcześniej myślałam, że historyjka będzie bardzo naiwna, jednak okazała się nie. Nie powiem, żeby to było jakiejś wybitne czytadło, ale na zimowy wieczór nadaje się w sam raz. Nie zabraknie w nim wzruszeń i smutku. Książka pokazuje jak ludzkie życie jest krótkie i że nie zawsze możemy oczekiwać szczęśliwego zakończenia, jak zwykle bywa w życiu. Jednak mimo tragedii jaka nas spotyka, musimy się jakoś otrząsnąć i żyć dalej. Historia trochę smutna, ale pokazująca wiele prawd życiowych..
Moja ocena: 7/10
Barbara Taylor Bradford
Potajemny romans
Cykl: Biblioteczka pod Różą
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 1997
Liczba stron: 127
Bill Fitzgerald jest znanym korespondentem wojennym amerykańskiej telewizji. Wyczerpany pobytem w targanej wojną Bośni przyjeżdża do Wenecji. Tam, pewnego deszczowego dnia poznaje Vanessę Stewart, utalentowaną projektantkę szkła artystycznego. Nie może zapomnieć o kobiecie. Ta przypadkowa znajomość zamienia się w głębokie uczucie. Jednak piętrzą się przeszkody: Vanessa jest mężatką a Bill podróżuje po całym świecie. W końcu dają się ponieść uczuciu. Planują wspólną przyszłość. Bill jest jednak bardzo zaangażowany w swoją pracę i wyjeżdża do Bejrutu przygotować reportaż o terrorystach. Vanessa czeka na niego w Wenecji, jednak on się nie zjawia.
Tak jak wspomniałam wcześniej myślałam, że historyjka będzie bardzo naiwna, jednak okazała się nie. Nie powiem, żeby to było jakiejś wybitne czytadło, ale na zimowy wieczór nadaje się w sam raz. Nie zabraknie w nim wzruszeń i smutku. Książka pokazuje jak ludzkie życie jest krótkie i że nie zawsze możemy oczekiwać szczęśliwego zakończenia, jak zwykle bywa w życiu. Jednak mimo tragedii jaka nas spotyka, musimy się jakoś otrząsnąć i żyć dalej. Historia trochę smutna, ale pokazująca wiele prawd życiowych..
Moja ocena: 7/10
Barbara Taylor Bradford
Potajemny romans
Cykl: Biblioteczka pod Różą
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 1997
Liczba stron: 127
środa, 11 stycznia 2017
Dama Kameliowa - Aleksander Dumas (syn)
Czy każdy ma prawo do miłości? Nawet francuska kurtyzana? Autor udowadnia, że tak. Powieść jest oparta na prawdziwej historii romansu kurtyzany Marii Duplessis z autorem książki.
Tytułową bohaterką jest Małgorzata Gautier w kręgu nazywana "Damą kameliową" ze względu na swoje ulubione kwiaty - kamelie, które często wpinała w suknie. Jako kobieta lekkich obyczajów starannie dobierała sobie kochanków, przede wszystkim tych z zasobnym portfelem i mogących zapewnić jej życie na odpowiednim poziomie. Nie wierzyła w miłość do chwili aż spotkała Armanda Duvala, młodego studenta. Mężczyzna zakochuje się niej od pierwszego wejrzenia. Małgorzata na początku stroi sobie z niego żarty, ale później także obdarzy do uczuciem. Czy taka miłość w ogóle jest możliwa? Czy nie jest skazana na niepowodzenie?
Przyznam szczerze, że rzadko sięgam po klasykę, ale czasami mi się to zdarza. Nie żałuję, że sięgnęłam właśnie po tą powieść. Na początku myślałam, że styl autora będzie raczej taki trudny do zrozumienia, jak często bywa w przypadku powieści klasycznych. Okazało się inaczej. Nie czułam się jakbym czytała powieść napisaną kilkadziesiąt lat temu. Styl jest tak prosty i lekki, że jakby ktoś nie wiedział, pomyślałby, że została napisana w czasach współczesnych. W tak krótkiej powieści jest cała gama emocji. Przeżywałam razem z bohaterami ich wzloty i upadki. Jest to naprawdę przepiękna historia miłosna. Szczerze mogę ją polecić wielbicielom romansu i klasyki. Dzięki narracji w pierwszej osobie można wszystko dokładnie przeżywać, to co autor chciał nam przekazać. Jest to powieść nie tylko o miłości, ale przede wszystkim o poświęceniu. Ile jesteśmy gotowi zrobić dla drugiej osoby? Czy zostaniemy za to nagrodzeni?
Przepiękna historia, która mnie oczarowała i wzruszyła do łez. Polecam.
Moja ocena: 8/10
Aleksander Dumas (syn)
Dama kameliowa
Wydawnictwo Hachette 2005
Liczba stron: 214
poniedziałek, 31 października 2016
Klątwa czarownicy - Nora Roberts
Trzecia część trylogii o kuzynach O' Dwyer także wciągała jak poprzednie części. Śmiem twierdzić, że była z nich najlepsza. Jest zwieńczeniem całej historii walki z czarnoksiężnikiem Cabhanem, który od wieków prześladuje ich ród.
Bohaterką tej części jest Branna - siostra Connora. Prowadzi sklep "Czarownica z Ciemności", gdzie sprzedaje własnoręcznie zrobione balsamy, kremy i eliksiry na różne dolegliwości. Mimo, że ma przy sobie przyjaciół i rodzinę, brakuje jej miłości. Przed laty była zakochana bez pamięci w Finbarku, przyjacielu brata. Choć łączyło ich silne uczucie, równie silne okazało się to co ich rozdzieliło. Jednak po latach ich drogi znowu się zejdą. Fin pomoże przyjaciołom stanąć do walki z odwiecznym złem w postaci czarnoksiężnika Cabhana. czy w końcu uda im się go pokonać?
W tej części prym zdecydowanie wiedzie Branna, ale i pozostali bohaterowie także często się pojawiają. Stanowią oni nieodzowny element całej historii. Jet mądrą. dzielną i silną kobietą. To ona z całej trójki posiada najwięcej magii i przez cały czas zajmowała się uzdrawianiem, przygotowywaniem eliksirów i układaniem zaklęć, do przepędzenia Cabhana. Brakuje jej jedynie miłości, ale cały czas się oszukuje, że tak nie jest, że jej nie potrzebuje. cały czas walczy z nią. Powrót Fina, z którym kiedyś łączyło ją głębokie uczucie wszystko skomplikuje. Zostali rozdzieleni przez przepowiednie i klątwę, ale teraz muszą się zjednoczyć, żeby w końcu pokonać okrutnego czarnoksiężnika Cabhana. Będzie im bardzo trudno pracować razem, bo mimo lat rozłąki uczucie powróciło. Czy dadzą się ponieść miłości? A może powinni raz na zawsze o sobie zapomnieć?
W tej części mamy rozwiązanie całej zagadki. Mimo, że powieść była przewidywalna i tak świetnie się bawiłam czytając ją. można się było przenieść do Irlandii i poczuć ten klimat i magię. Jednego czego było dla mnie za mało to opisów tego "zielonego" kraju. Znowu w książce mamy nawiązanie do celtyckich legend. Widać, że autorka lubi się poruszać w tym temacie. Podsumowując całą trylogię, to podobała mi się. Cała historia okazała się być ciekawa i trzymała w napięciu. Kto czytał Norę Roberts wie, że jej styl jest lekki i przystępny dzięki czemu czytanie jej książek jest prawdziwą przyjemnością. Dla mnie na pewno.
Jeżeli ktoś lubi romanse z elementami magii i chce przy tym szuka lekkiej lektury na długie jesienne wieczory, to ta trylogia będzie idealna.
Moja ocena: 8/10
Nora Roberts
Klątwa czarownicy
Cykl: Rodzina O'Dwyer (tom 3)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2015
Liczba stron: 400
Bohaterką tej części jest Branna - siostra Connora. Prowadzi sklep "Czarownica z Ciemności", gdzie sprzedaje własnoręcznie zrobione balsamy, kremy i eliksiry na różne dolegliwości. Mimo, że ma przy sobie przyjaciół i rodzinę, brakuje jej miłości. Przed laty była zakochana bez pamięci w Finbarku, przyjacielu brata. Choć łączyło ich silne uczucie, równie silne okazało się to co ich rozdzieliło. Jednak po latach ich drogi znowu się zejdą. Fin pomoże przyjaciołom stanąć do walki z odwiecznym złem w postaci czarnoksiężnika Cabhana. czy w końcu uda im się go pokonać?
W tej części prym zdecydowanie wiedzie Branna, ale i pozostali bohaterowie także często się pojawiają. Stanowią oni nieodzowny element całej historii. Jet mądrą. dzielną i silną kobietą. To ona z całej trójki posiada najwięcej magii i przez cały czas zajmowała się uzdrawianiem, przygotowywaniem eliksirów i układaniem zaklęć, do przepędzenia Cabhana. Brakuje jej jedynie miłości, ale cały czas się oszukuje, że tak nie jest, że jej nie potrzebuje. cały czas walczy z nią. Powrót Fina, z którym kiedyś łączyło ją głębokie uczucie wszystko skomplikuje. Zostali rozdzieleni przez przepowiednie i klątwę, ale teraz muszą się zjednoczyć, żeby w końcu pokonać okrutnego czarnoksiężnika Cabhana. Będzie im bardzo trudno pracować razem, bo mimo lat rozłąki uczucie powróciło. Czy dadzą się ponieść miłości? A może powinni raz na zawsze o sobie zapomnieć?
W tej części mamy rozwiązanie całej zagadki. Mimo, że powieść była przewidywalna i tak świetnie się bawiłam czytając ją. można się było przenieść do Irlandii i poczuć ten klimat i magię. Jednego czego było dla mnie za mało to opisów tego "zielonego" kraju. Znowu w książce mamy nawiązanie do celtyckich legend. Widać, że autorka lubi się poruszać w tym temacie. Podsumowując całą trylogię, to podobała mi się. Cała historia okazała się być ciekawa i trzymała w napięciu. Kto czytał Norę Roberts wie, że jej styl jest lekki i przystępny dzięki czemu czytanie jej książek jest prawdziwą przyjemnością. Dla mnie na pewno.
Jeżeli ktoś lubi romanse z elementami magii i chce przy tym szuka lekkiej lektury na długie jesienne wieczory, to ta trylogia będzie idealna.
Moja ocena: 8/10
Nora Roberts
Klątwa czarownicy
Cykl: Rodzina O'Dwyer (tom 3)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2015
Liczba stron: 400
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Zaklęty w cień - Nora Roberts
Po pierwszej części jednej z nowszych trylogii Nory Roberts, czułam pewien niedosyt i nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu wezmę się za część drugą. Podobała mi się o wiele bardziej niż pierwsza. Nie brakowało nagłych zwrotów akcji, co sprawiało, że czytało się ją z niesłabnącym zainteresowaniem.
Connor O' Dwyer podobnie jak siostra Branna i kuzynka Iona jest obdarzony mocą. Wyprowadza turystów na spacery z sokołami, zanim któryś zdecyduje się któregoś kupić. Sam Connor ma z jednym z sokołów przyjaciela i przewodnika duchowego. Roibeard już nieraz ostrzegał go przed niebezpieczeństwem. Mężczyzna całe życie znał się z Mearą Quinn, najlepszą przyjaciółką swojej siostry. Nigdy żadnemu do głowy by nie przyszło, że mogło by być między nimi coś więcej. A jednak. Za sprawą niebezpieczeństwa jakie krąży nad nimi dają się poddać namiętności. Jak potoczy się ich historia? Czy rodzące się między nimi uczucie nie zmąci więzi przyjaźni jaka od lat ich łączy? Czy czarnoksiężnik Cabhan, który od lat prześladuje rodzinę Connora zwycięży, czy może poniesie porażkę?
Tak jak wcześniej wspominałam ta część podobała mi się o wiele bardziej. Dlaczego? Bohaterka nie była wkurzając i irytująca jak Iona z pierwszej części. Polubiłam Mearę. To babka z charakterem mająca własne zdanie. Kibicowałam rodzącemu się uczuciu między nią i Connorem. Chociaż romansik między nimi nawiązał się dość szybko, na dojrzewanie i rodzenie się uczucia trzeba było troszkę poczekać. Meara miała bolesną przeszłość. Odejście ojca spowodowała, że miała zaniżone poczucie własnej wartości i uważała, że nie jest w stanie stworzyć prawdziwego i trwałego związku. Jej wątpliwości wykorzystywał Cabhan, który na wszelkie sposoby ją kusił i starał się osłabić magiczną ochronę, jaką nad nią stworzyli Connor i Branna. Chciał osłabić ich siłę. W jej części czarnoksiężnik miał większe pole do popisu. Nie wiadomo czego było można się po nim spodziewać.
Jeżeli ktoś lubi elementy magiczne powinien być zadowolony z lektury, bo w drugim tomie trylogii mamy więcej magicznym zaklęć, co sprawia, że można się poczuć w innym świecie. Autorka wprowadziła także przenikanie się światów: przeszłego z teraźniejszym. Były spotkania ze swoimi przodkami. Razem starali się znaleźć sposób na zniszczenie Cabhana raz na zawsze. A to nie jest takie proste, bo czarnoksiężnik po ostatniej porażce jest silniejszy. Jednak czy uda mu się w końcu osiągnąć swoje? Czy grupa przyjaciół pokona szerzące się od pokoleń zło? Odpowiedź znajdziecie w książce.
Jak dla mnie lektura dzięki przystępnemu stylowi jest w sam raz na odstresowanie się po ciężkim dniu. Czyta się bardzo szybko dzięki wartej akcji i zwrotom akcji. Co prawda niekiedy można przewidzieć niektóre sytuacje, ale mnie to nie zraża. Polecam.
Moja ocena: 8/10
Nora Roberts
Zaklęty w cień
Cykl: Rodzina O'Dwyer (tom 2)
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2015
Liczba stron: 392
Connor O' Dwyer podobnie jak siostra Branna i kuzynka Iona jest obdarzony mocą. Wyprowadza turystów na spacery z sokołami, zanim któryś zdecyduje się któregoś kupić. Sam Connor ma z jednym z sokołów przyjaciela i przewodnika duchowego. Roibeard już nieraz ostrzegał go przed niebezpieczeństwem. Mężczyzna całe życie znał się z Mearą Quinn, najlepszą przyjaciółką swojej siostry. Nigdy żadnemu do głowy by nie przyszło, że mogło by być między nimi coś więcej. A jednak. Za sprawą niebezpieczeństwa jakie krąży nad nimi dają się poddać namiętności. Jak potoczy się ich historia? Czy rodzące się między nimi uczucie nie zmąci więzi przyjaźni jaka od lat ich łączy? Czy czarnoksiężnik Cabhan, który od lat prześladuje rodzinę Connora zwycięży, czy może poniesie porażkę?
Tak jak wcześniej wspominałam ta część podobała mi się o wiele bardziej. Dlaczego? Bohaterka nie była wkurzając i irytująca jak Iona z pierwszej części. Polubiłam Mearę. To babka z charakterem mająca własne zdanie. Kibicowałam rodzącemu się uczuciu między nią i Connorem. Chociaż romansik między nimi nawiązał się dość szybko, na dojrzewanie i rodzenie się uczucia trzeba było troszkę poczekać. Meara miała bolesną przeszłość. Odejście ojca spowodowała, że miała zaniżone poczucie własnej wartości i uważała, że nie jest w stanie stworzyć prawdziwego i trwałego związku. Jej wątpliwości wykorzystywał Cabhan, który na wszelkie sposoby ją kusił i starał się osłabić magiczną ochronę, jaką nad nią stworzyli Connor i Branna. Chciał osłabić ich siłę. W jej części czarnoksiężnik miał większe pole do popisu. Nie wiadomo czego było można się po nim spodziewać.
Jeżeli ktoś lubi elementy magiczne powinien być zadowolony z lektury, bo w drugim tomie trylogii mamy więcej magicznym zaklęć, co sprawia, że można się poczuć w innym świecie. Autorka wprowadziła także przenikanie się światów: przeszłego z teraźniejszym. Były spotkania ze swoimi przodkami. Razem starali się znaleźć sposób na zniszczenie Cabhana raz na zawsze. A to nie jest takie proste, bo czarnoksiężnik po ostatniej porażce jest silniejszy. Jednak czy uda mu się w końcu osiągnąć swoje? Czy grupa przyjaciół pokona szerzące się od pokoleń zło? Odpowiedź znajdziecie w książce.
Jak dla mnie lektura dzięki przystępnemu stylowi jest w sam raz na odstresowanie się po ciężkim dniu. Czyta się bardzo szybko dzięki wartej akcji i zwrotom akcji. Co prawda niekiedy można przewidzieć niektóre sytuacje, ale mnie to nie zraża. Polecam.
Moja ocena: 8/10
Nora Roberts
Zaklęty w cień
Cykl: Rodzina O'Dwyer (tom 2)
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2015
Liczba stron: 392
piątek, 5 sierpnia 2016
Dolina Ciszy - Nora Roberts
Nadszedł czas zapoznać się z ostatnią książką Trylogii Kręgu. Tak jak poprzednie części również i ta mi się podobała, mogę nawet powiedzieć, że najbardziej. Autorka znowu potrafiła mnie zaciekawić i wprowadzić w magiczny świat.
W królestwie Gealii trwają przygotowania do wojny z wampirami, które chcą zgładzić ludzkość. Królowa Gealii - Moira z pomocą przyjaciół z kręgu sześciu czyni przygotowania do bitwy, która na zawsze ma zmienić losy świata. Lilith, która przybyła śladem Kręgu także nie osiada na laurach i chce zrobić wszystko, żeby wygrać. Moira ma z nią osobiste porachunki do wyrównania - królowa wampirów odpowiada za śmierć jej rodziców. Jest gotowa, żeby się mścić. Z pomocą swoich współbraci chce zniszczyć wszystkie wampiry, ale jeden z nich zagości na dłużej w jej sercu. Cian - brat Hoyta przed laty został przemieniony przez Lilith, ale teraz stoi po dobrej stronie i razem z Kręgiem zabija inne wampiry. Wie, że miłość do Moiry jest niemożliwa i przyniesie wiele bólu i cierpienia, zarówno dla niego jak i dla niej. Czy ich miłość wampira i śmiertelniczki jest możliwa?
Jak wspominałam wcześniej ta część podobała mi się najbardziej. Jest godnym zwieńczeniem całej trylogii. Poza trudną miłością między Cianem i Moirą ukazuje także obóz Lilith. Poznajemy trochę więcej szczegółów z jej życia - jak się stała wampirem, ile miała kochanków, jak doszła do władzy stając się królową wampirów, w jaki sposób mały chłopiec także stał się wampirem. Podobało mi się, że autorka nie ukazała całą historię Lilith, dzięki czemu mogliśmy zobaczyć w niej nie tylko demona, ale człowieka. Co nie znaczy, że ją polubiłam, czy coś w tym stylu. Co to to nie. Nadal była godną pożałowania kreaturą. Cieszyłam się, że skończyła w marny sposób tak jak i jej kochanka Lora.
Co do miłości ukazanej w książce, to autorce bardzo zgrabnie wyszło jej ukazanie. Moira - śmiertelniczka i Cian - wampir. Skąd już to znam? W wielu książkach czytałam podobne relacje, ale autorka nie pokazała tego w sposób cukierkowy i przesłodzony. Ta miłość była trudna i można powiedzieć, że skazana na niepowodzenie. Moira i Cian wiedzieli, że czeka ich rozstanie i ból. Jednak mimo to brnęli w to. Nie mogli się oprzeć uczuciu, które nimi owładnęło. Namiętność była silniejsza niż rozsądek. Moira do tego stopnia była zdeterminowana, żeby być z Cianem na zawsze, że chciała, żeby ją przemienił. Nie zgodził się, co dowodzi jak wielka była jego miłość. Nie chciał ją skazywać na życie jakie samo prowadzi, skazując ją na potępienie. Czy ich miłość przetrwa? Czy jedynym wyjściem jest tylko rozstanie? O tym trzeba się przekonać czytając to pozycję.
Trylogia Kręgu powinna się spodobać, nie tylko miłośnikom romansu, które stanowi tutaj poboczne tło. W bardzo piękny sposób autorka wykreowała magiczny świat dzięki czemu czytanie było prawdziwą przyjemnością. Polecam.
Moja ocena: 9/10
Nora Roberts
Dolina Ciszy
Cykl: Trylogia Kręgu (tom 3)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2007
Liczba stron: 232
W królestwie Gealii trwają przygotowania do wojny z wampirami, które chcą zgładzić ludzkość. Królowa Gealii - Moira z pomocą przyjaciół z kręgu sześciu czyni przygotowania do bitwy, która na zawsze ma zmienić losy świata. Lilith, która przybyła śladem Kręgu także nie osiada na laurach i chce zrobić wszystko, żeby wygrać. Moira ma z nią osobiste porachunki do wyrównania - królowa wampirów odpowiada za śmierć jej rodziców. Jest gotowa, żeby się mścić. Z pomocą swoich współbraci chce zniszczyć wszystkie wampiry, ale jeden z nich zagości na dłużej w jej sercu. Cian - brat Hoyta przed laty został przemieniony przez Lilith, ale teraz stoi po dobrej stronie i razem z Kręgiem zabija inne wampiry. Wie, że miłość do Moiry jest niemożliwa i przyniesie wiele bólu i cierpienia, zarówno dla niego jak i dla niej. Czy ich miłość wampira i śmiertelniczki jest możliwa?
Jak wspominałam wcześniej ta część podobała mi się najbardziej. Jest godnym zwieńczeniem całej trylogii. Poza trudną miłością między Cianem i Moirą ukazuje także obóz Lilith. Poznajemy trochę więcej szczegółów z jej życia - jak się stała wampirem, ile miała kochanków, jak doszła do władzy stając się królową wampirów, w jaki sposób mały chłopiec także stał się wampirem. Podobało mi się, że autorka nie ukazała całą historię Lilith, dzięki czemu mogliśmy zobaczyć w niej nie tylko demona, ale człowieka. Co nie znaczy, że ją polubiłam, czy coś w tym stylu. Co to to nie. Nadal była godną pożałowania kreaturą. Cieszyłam się, że skończyła w marny sposób tak jak i jej kochanka Lora.
Co do miłości ukazanej w książce, to autorce bardzo zgrabnie wyszło jej ukazanie. Moira - śmiertelniczka i Cian - wampir. Skąd już to znam? W wielu książkach czytałam podobne relacje, ale autorka nie pokazała tego w sposób cukierkowy i przesłodzony. Ta miłość była trudna i można powiedzieć, że skazana na niepowodzenie. Moira i Cian wiedzieli, że czeka ich rozstanie i ból. Jednak mimo to brnęli w to. Nie mogli się oprzeć uczuciu, które nimi owładnęło. Namiętność była silniejsza niż rozsądek. Moira do tego stopnia była zdeterminowana, żeby być z Cianem na zawsze, że chciała, żeby ją przemienił. Nie zgodził się, co dowodzi jak wielka była jego miłość. Nie chciał ją skazywać na życie jakie samo prowadzi, skazując ją na potępienie. Czy ich miłość przetrwa? Czy jedynym wyjściem jest tylko rozstanie? O tym trzeba się przekonać czytając to pozycję.
Trylogia Kręgu powinna się spodobać, nie tylko miłośnikom romansu, które stanowi tutaj poboczne tło. W bardzo piękny sposób autorka wykreowała magiczny świat dzięki czemu czytanie było prawdziwą przyjemnością. Polecam.
Moja ocena: 9/10
Nora Roberts
Dolina Ciszy
Cykl: Trylogia Kręgu (tom 3)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2007
Liczba stron: 232
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















