Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał/sensacja/thriller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał/sensacja/thriller. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 listopada 2017

Dwa słodkie aniołki - Mary Higgins Clark

Już niejeden raz spotykam się z twórczością Mary Higgins Clark, która jest nazywana mistrzynią suspensu. W pełni zgadzam się z tym twierdzeniem, chociaż jeszcze dużo jej powieści przede mną. Jednak jak na razie się nie zawiodłam.

Kelly i Kathy zostają porwane w dniu swoich trzecich urodzin. Wkrótce porywacze żądają ośmiu dolarów okupu. Margaret i  Steve - rodzice dziewczynek nie należą do zamożnej rodziny, jednak mężczyzna od niedawna pracuje dla znanej korporacji, która decyduje się wyłożyć pieniądze, żeby poprawić swój wizerunek, gdyż niedawno miała kłopoty. Po zapłaceniu okupu porywacze wskazują miejsce, gdzie będą dziewczynki. Jednak we wskazanym miejscu znajduje się ciało jednego z porywaczy i tylko jedną z dziewczynek - Kelly. Z listu, które znaleziono przy ciele wynika, że druga z sióstr nie żyje. Matka nie wierzy w śmierć swojej córki, ponadto Kelly twierdzi, że Kathy żyje i sprawia wrażenie, jakby się z nią porozumiewała. Nikt jednak w to nie wierzy. Czy jest możliwa telepatia między bliźniaczkami? Czy druga z dziewczynek żyje i czy uda się ją odnaleźć?

Początkowo można sądzić, że fabuła powieści jest strasznie oklepana. Ileż razy mieliśmy do czynienia z porwaniami i okupami? Jednak tutaj autorka poszła o krok dalej. Pokazała jaka tragedia spotkała rodzinę i jak ciężko sobie z nią poradzić. Ponadto doskonale pokazała niesamowitą więź jaka łączy obie dziewczynki. Mimo, że są daleko od siebie mogą się porozumiewać między sobą i odczuwać przeżycia drugiej. To było dla mnie bardzo ciekawe, bo po raz pierwszy spotkałam się takim wątkiem w jakiejś powieści. Widać, że autorka dobrze się przygotowała do napisania powieści. Co jeszcze zasługuje na uwagę: wartka akcja i rosnący niepokój. To sprawia, że powieść czyta się błyskawicznie.  Nie jest to może wybitna książka, bo autorkę stać na dużo więcej. Zaliczyłabym ją raczej do "średnich". Dla oderwania się od rzeczywistości i zabicia czasu będzie w sam raz.


Moja ocena: 6/10

Mary Higgins Clark
Dwa słodkie aniołki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2007
Ilość stron: 208

Książka bierze udział w wyzwaniach: 
ABC czytania (wariant 1 - literka D)
Wyzwanie czytelnicze 2017 (liczba)

piątek, 10 listopada 2017

Arena szczurów - Marek Krajewski

Dosyć często sięgam po kryminały, ale do tej pory nie spotkałam się z tak mroczną historią. Marek Krajewski znany jest z tego, że jego książki ukazują zło w czystej postaci i przekonałam się o tym po lekturze powieści. Dotychczas nie miałam styczności z jego twórczością, ale co szkodzi zapoznać się z nią teraz. Trochę dziwne, że zaczynam od ostatniego tomu przygód o Edwardzie Popielskim, ale książki nie kupowałam, tylko wygrałam w konkursie.

Edward Popielski, były  lwowski policjant, ukrywa się w nadmorskim miasteczku, a konkretnie w Darłowie. Lokalnej społeczności jest znany jako Antoni Hrabecki. Często przez lwowski półświatek był nazywany Łysym.  Nikt tak naprawdę nie zna jego przeszłości. Akcja dzieje się w 1948 roku, w czasach niespokojnych, kiedy to krajem rządzą komuniści i Urząd Bezpieczeństwa, przed którym właśnie bohater się ukrywam. W nadmorskiej miejscowości dochodzi do brutalnych gwałtów i morderstw. Popielski na prośbę jednego z kolegów decyduje się podjąć śledztwo. Gdy już prawie rozwiązuje zagadkę sam wpada w pułapkę do podziemnego bunkra, skąd trudno się wydostać nie narażając na utratę życia innych osób. Jednocześnie na drugiej płaszczyźnie, w roku 2013 syn Popielskiego - Wacław Remus próbuje dowiedzieć się o przeszłości ojca, co takiego zrobił w przeszłości, jaką zbrodnie popełnił. Wraz z poznaniem prawdy przyjdzie mu odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy można dla ocalenia własnego życia zabić niewinnych ludzi?

Jak wspominałam to jest moje pierwsze spotkanie z autorem. Zaczęłam nie po kolei, ale to nie przeszkodziło mi w czytaniu powieści. Tak naprawdę nie jest potrzebna znajomość poprzednich części przygód Edwarda Popielskiego. Niewykluczone jednak, że w bliżej nieokreślonej przyszłości nadrobię pozostałe tomy. Na obecną chwilę mogę powiedzieć, że autor mnie zainteresował. W powieści jest ukazane tyle mroku i zła w człowieku, że niektórych czytelników może to odstraszać. Ukazanie niewoli bohatera w bunkrze niejednokrotnie może przyprawić o niesmak i obrzydzenie. Jednak to jest styl autora: ukazywać w człowieku zło w czystej postacie, jego upodlenie. Przewaga brutalnych scen powoduje, że co wrażliwsi czytelnicy na pewno poczują jakiś niepokój, ale i strach mrożący krew w żyłach.

Czy Popielski uwolni się ze śmiertelnej pułapki, gdzie zgotowano mu prawdziwe piekło na ziemi? Czy sprawca okrutnych zbrodni zostanie ukarany? W końcu: czy Wacław znajdzie odpowiedź na najważniejsze pytanie: czy dla ocalenie własnego życia można zabić niewinne osoby? Te odpowiedzi znajdziecie w powieści. Książkę mogę polecić osobom, które uwielbiają mroczne i to bardzo mroczne historie, w których nie brakuje brutalnych scen i okrucieństwa oraz bestialstwa.


Moja ocena: 7/10

Marek Krajewski
Arena szczurów
Cykl: Edward Popielski (tom 7)
Wydawnictwo: Znak 2015
Ilość stron:  304

Książka bierze udział w wyzwaniach:
ABC czytania (wariant 1 - literka A)
Wyzwanie czytelnicze 2017 (zwierzę)

środa, 20 września 2017

Zakręty losu. Nowe pokolenie - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Zawsze gdy sięgam po książki pani Agnieszki zastanawiam się czy uda się mnie czymś jeszcze zaskoczyć.  Jak się okazało tak i to wielokrotnie. Przygodę z jej twórczością zaczęłam właśnie od "Zakrętów losu". Czy czwarty tom udźwignął legendę? Jak dla mnie to powieść trzymała poziom, a nawet była z nich wszystkich najlepsza.

Akcja powieści dzieje się 20 lat później, kiedy to Łukasz i Krzysiek mają poukładane życie i realizują się w roli ojców i mężów. W dorosłe życie wchodzą ich dzieci: Kacper, Iga, Olga i Kamil. Nie wiedzą o wydarzeniach z przeszłości i nie rozumieją nadopiekuńczości swoich rodziców. Próbują się z niej wyrwać. Młode pokolenie na własnej skórze przekonają się co to jest mafia i że ona tak naprawdę nigdy nie zapomina. Poznają także smak pierwszej miłości, która niesie ze sobą nie tylko szczęście, ale także i ból.

Powieść czytało się jednym tchem, co nie zdziwiło mnie, bo już przy poprzednich powieściach poznałam styl autorki, który bardzo mi się podoba. Lekkie pióro sprawia, że nie czuje się znużenia a wręcz przeciwnie. Tym razem bohaterowie znani z poprzednich części schodzą na drugi plan, ustępując miejsca młodszemu pokoleniu, ale wciąż wiele wnoszą do historii, bo bez nich wcale by jej nie było. Podczas czytania towarzyszyła mi cała gama emocji: od wzruszeń do strachu. Autorka potrafi tak pokierować akcją, że nie ma miejsca na nudę. Po spokojnej stonowanej atmosferze następuję wielkie Buum, gdzie tętno w jednej chwili przyspiesza i niemal z szybkością błyskawicy pochłania się kolejne strony, żeby dowiedzieć się co dalej. Autorka doskonale potrafi grać na naszych emocjach. Również wykreowane postacie są nietuzinkowe, że nie sposób ich nie lubić, a ich historie miłosne wprowadzają lekkość do powieści, która można raczej określić jako dramat sensacyjny, trzymający w napięciu aż do samego końca. Fani serii "Zakręty losu" mogą odetchnąć z ulgą z obawy, że historia młodego pokolenia zepsuje całą historię. Wręcz przeciwnie: jest jej dopełnieniem. Nie czułam wcale, żeby autorka pisała ją na siłę. Wątki były przemyślane i doskonale poprowadzone. Jedynie do czego się przyczepię to postać Kamila. Wydaje mi się, że jego postać była potraktowana trochę "po macoszemu". Na pierwszy plan wysunęli się Kacper, Iga i Olga, a on tak jakby był pominięty. Jednak mimo tego powieść warto przeczytać. Nie tylko fani serii będą zadowolenia, ale także osoby, który lubią powieści pełne akcji i z miłością w tle. Serdecznie polecam!


Moja ocena: 9/10


Agnieszka Lingas-Łoniewska
Zakręty losu. Nowe pokolenie
Cykl: Zakręty losu (tom 4)
Wydawnictwo Novae Res 2016
Liczba stron: 280

środa, 24 maja 2017

Piętno Midasa - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Kolejne udane spotkanie z twórczością Agnieszką Lingas -Łoniewską. Jedna z jej nowszych książek i powiem szczerze, że jedna z lepszych. Do teraz wciąż targają mną emocje towarzyszące przy czytaniu.Widać, że autorka jest w świetnej formie, skoro udało jej się napisać tak dobrą powieść.

Jakub Rojalski to z  pozoru zwykły,  przeciętny facet, niczym się niewyróżniający. Jest pasjonatem fotografii, pracuje z polecenia, ale dobrze sobie radzi. Prowadzi spokojne, samotne życie. Utrzymuje kontakt tylko z jedną z sąsiadek, której pomaga w codziennych sprawach. Jego życie zmieni się za sprawą dwóch kobiet: Ani i Karoliny. Ta pierwsza to jego nowa sąsiadka, która wraz z mężem wprowadziła się do mieszkania obok. Jakub niejednokrotnie będzie słyszał odgłosy przemocy zza ściany. Utwierdzi się w tym zobaczywszy na twarzy kobiety siniaki. Na początku mężczyzna nie chce się wtrącać, bo wie, że z tego nie wyjdzie nic dobrego. Czy będzie mógł przejść obojętnie wobec czyjejś krzywdy? Czy jednak nadejdzie z pomocą?
Karolina Linde jest szefową wydziału śledczego wrocławskiej policji. Jest sfrustrowana z powodu nieuchwytności seryjnego mordercy - Midasa. Na weselu przyjaciółki poznaje Jakuba, który został zatrudniony jako fotograf uroczystości. Od początku między tym dwojgiem iskrzy i nie trzeba będzie długo czekać, zanim nawiążą romans. Jak ich znajomość wpłynie na jego dalsze życie?

Pani Agnieszka jest znana z tego, że gra na emocjach czytelników. Nie na darmo jest nazywana Dilerką Emocji. Zgadzam się z tym stwierdzeniem, bo wiem, że autorka potrafi doskonale bawić się z nami - czytelnikami. Tak też jest w przypadku "Piętna Midasa". Udało jej się stworzyć tak ciekawą i fascynującą powieść od której nie sposób się oderwać od pierwszej strony. Jej się nie czytało - ją się chłonęło całą sobą. Tak było właśnie ze mną. Tytułowy Midas jest dwuwymiarowa postacią - z jednej strony bezwzględny, okrutny morderca, a z drugiej - wrażliwy, spokojny fotograf. Autorce nie udało się długo ukrywać, że Jakub i Midas to jedna i ta sama osoba.  Ja domyślałam się od samego początku. Ale w tej powieści nie chodziło, żeby odkryć jego tożsamość. W powieściach autorki nigdy nic nie jest albo czarne, albo białe. Przekonałam się o tym z zapoznając się z jej niektórymi powieściami. Midas został przedstawiony jako facet z krwi i kości. Miał swoją przeszłość, swoje marzenia, plany. Wychowywał się w patologicznej rodzinie - matka prostytutka i ojciec alkoholik. Jednak znalazł się ktoś kto wyciągnął do niego pomocną dłoń. To ukształtowało go na całe życie.  Niejednokrotnie autorka wprowadza nas w przeszłość bohatera, poznajemy jego kolejne losy, żebyśmy mogli zrozumieć co sprawiło, że poszedł taką drogą a nie inną. Już niejednokrotnie pisarka udowodniła nam, że kochamy "niegrzecznych chłopców". Wcześniej Lukas z "Zakrętów losów", teraz Midas. Mimo, że powinniśmy go nienawidzić za to, że dopuścił się tylu zbrodni, to tak naprawdę nie potrafimy Jego nie da się nie lubić. Nieraz zastanawiałam się jak jedna osoba  może wyzwalać w sobie tak różne emocje. Widocznie można. Plus dla autorki, że udało jej się stworzyć tak ciekawą postać.

W ogóle pani Agnieszce udało się wszystkie postacie doskonale wykreować. Karolina jak na prawdziwą policjantkę przystało robi wszystko, że złapać nieuchwytnego Midasa. Co się stanie jeśli dowie się, że jest nim człowiek, w którym się zakochała? Jaką decyzję podejmie? Tutaj mamy dwa alternatywne rozwiązania, każdy może wybrać swoje. Serce podpowiada nam pierwsze, ale rozum drugie. Taki musiał być zabieg autorki przy tej historii.

Książka nie jest typowym romansem, a raczej dramatem sensacyjnym. Miłość jest tutaj tylko tłem. Podobało mi się to. Myślę, że książka przypadnie do gustu wielbicielom kryminałów i lubiących bardziej ambitną lekturą, która ma "drugie dno". Powieść wciąga jak narkotyk, intryguje, fascynuje, wstrząsa. Pozwala nam zrozumieć postępowania Midasa i wejść w jego umysł. Gorąco polecam.

Moja ocena 10/10

Agnieszka Lingas-Łoniewska
Piętno Midasa
Wydawnictwo Novae Res 2016
Liczba stron: 360
 

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Wielkobukowe wyzwanie 2017 (Polska dusza) 
Czytam ile chcę 


piątek, 28 kwietnia 2017

Krystyna Boglar - Uśmiech czarnej wdowy

Jeżeli macie ochotę na lekką lekturę z wątkiem kryminalnym, to ta pozycja z pewnością spełni te wymagania. Jest napisana tak prostym językiem, że jeden wieczór powinien Wam wystarczyć. Przyznam, że na początku trochę mnie nużyła, ale później troszeczkę nabrała tempa.

Akcja powieści dzieje się w teraźniejszości. Małżeństwo w średnim wieku, Dorota i Ryszard, postanawiają wybrać się w podróż sentymentalną do Francji. Dwadzieścia lat tamu pracowali  sezonowo w jednej z winnic. Kiedyś byli tylko zwykłymi, biednymi studentami i nie stać ich było na takie wojaże po świecie. Okazuje się, że szybko konfrontują się z rzeczywistością. Dawna Francja nie przypomina tej współczesnej, gdzie na każdym kroku roi się od Arabów. Wskutek tego Francuzi są nieufni wobec innych narodowości, przebywających na terenie ich kraju.

Małżeństwo zostaje wplątane w aferę związaną z przemytem diamentów i broni. Nie mieli pojęcia, że ich z pozoru spokojna podroż zamieni się w prawdziwy koszmar. Najpierw znika Ryszard, a potem Dorota zostaje zmuszona do łamania prawa, bo inaczej jej mąż może zginąć. Zostają wepchnięci do świata, gdzie rządzi terror, przemoc. Rozdzieleni walczą o wolność i swoje życie. Dorota jest zmuszona do szukania wśród szczepów winogron woreczka z ukrytymi tam diamentami? Czy podejmując się tego zadania uniknie ukąszenie przez jadowitego pająka, który tam zamieszkuje:  czarną wdowę?

Na początku powieść szczerze mnie nudziła, ale jednak postanowiłam dać jej szansę. Na szczęście potem akcja się rozwinęła i trzymała w napięciu aż do samego końca. Byłam ciekawa, czy małżeństwu uda się uwolnić z rąk islamistów i wrócić bezpiecznie do swojego domu. W książkę został wpleciony ważny problem, który nie stracił na swojej aktualności. Mianowicie jest to świat dżihadu (święta wojna). Obserwując wydarzenia na świecie i szerzący się terror widzimy, że ten spór będzie trwał wiele lat i nie wiadomo kto w nim wygra. To jest regularna wojna, która zbiera okrutne żniwo, w którym giną tysiące niewinnych istnień ludzkich.

Jeżeli ktoś szuka ambitnej pozycji, ze skomplikowaną zagadką kryminalną,  to przy tej powieści się zawiedzie. Jest to napisana dość prostym językiem historia, w sam raz na jeden wieczór.


Moja ocena: 6/10


Krystyna Boglar
Uśmiech czarnej wdowy
Wydawnictwo Siedmioróg 2004
Liczba stron: 256

sobota, 25 marca 2017

Morderstwo pod cenzurą - Marcin Wroński

Kryminał Marcina Wrońskiego jest zaliczany do kryminałów w stylu retro. Akcja powieści dzieje się w Lublinie, w dwudziestoleciu międzywojennym, gdzie główny bohater Zygmunt Maciejewski zwany "Zygą" pełni służbę w policji kryminalnej. Stara się wyjaśnić sprawę dwóch morderstw: najpierw redaktora naczelnego  prawicowej gazety i cenzora politycznego.

Od początku podobał mi się styl powieści. Na uwagę zasługuje szczególnie Zyga. Autorowi udało się stworzyć nietuzinkową postać, która z jednej strony irytuje, ale z drugiej nie sposób jej nie lubić. Jest bardzo przenikliwy i inteligentny, co sprawia, że udaje mu się wpaść na kolejne tropy przybliżające go do rozwiązania zagadki morderstw.

Podoba mi się obraz Lublina, jaki przedstawił autor. To miasto jest mi bliskie, więc doskonale wyobraziłam sobie te wszystkie uliczki które były opisane. Ukazał cały klimat pasujący do tamtych czasów. Wspaniale skonstruowana intryga powoduje, że razem z komisarzem Maciejewskim próbujemy odkryć kto stoi za tymi morderstwami. Pościgi za złoczyńcami, niekiedy walka na ringu, to tej to mnie przyciąga w kryminałach. Także humor jest na poziomie. Autor zostawił nam w powieści otwartą furtką, do końca nie wiemy, czy sprawiedliwość zwycięży, zakończenie powieści jest niejednoznaczne. Stosunkowo rzadko spotkałam się z takim zabiegiem, ale nie jest to źle. Wyzwala w nas wyobraźnię. Polecam dla fanów kryminału, na pewno nie będę zawiedzenie. 

 
Moja ocena: 7/10




Marcin Wroński
Morderstwo pod cenzurą
Cykl: komisarz Maciejewski (tom 1)
Wydawnictwo W.A. B 2010
Liczba stron: 206  

środa, 1 lutego 2017

Uzdrowiciel - Antti Tuomainen

Powieść została uznana za najlepszą powieść fińską 2011 roku. Teraz po lekturze śmiem twierdzisz, że jest wiele lepszych. Ale jest to moje skromne zdanie.

Akcja powieści została umiejscowiona w nieodległej przyszłości, kiedy to świat zmienił się pod wpływem zmian klimatycznych i jedynym miejscem do życia stała się północ. Helsinki, w których dzieje się akcja także nie były oszczędzone pod wpływem tej katastrofy. Miasto jest niszczone przez powodzie, kończą się zapasy wody pitnej i jedzenia a jakby tego było mało po mieście grasuje morderca, któremu nadano pseudonim Uzdrowiciel, który winą za zmiany klimatyczne obarcza prezesów korporacji  i to na nich się mści zabijając ich  całe rodziny.

Jedna z dziennikarek helsińskiej  gazety - Johanna Lehtinen znika podczas zbierania materiałów do reportażu na ten temat. Jej zniknięcie bardzo niepokoi jej męża - Tapio i chyba tylko jego. Policja jak i jej przełożony mają związane ręce, poza tym mają ważniejsze sprawy na głowie. Tapio jest zdany tylko na siebie i sam postanawia odnaleźć żonę. W trakcie śledztwa odkrywa, że Johannę i głównego podejrzanego łączyło kiedyś uczucie, a osoby, których uważał za najlepszych przyjaciół także coś odkrywają. Tylko co?

Styl autora jest lekki, dzięki czemu szybko się czytało książkę. Świat przedstawiony przez autora nie wydaje się aż taki odległy.  Pozbawione prądu miasto,dzielnice biedy, brudne dzielnice, gdzie panoszą się wszelkie choroby. Nie wiemy dokładnie czy za kilkanaście lat świat nie będzie tak wyglądał. Jednak ta wizja, którą nam ukazał autor wydaje się naprawdę przerażające. Czułam dreszcze wyobrażając sobie to wszystko. Całą książkę czytało się z emocjami, bo zastanawiałam się nad rozwikłaniem zagadki zniknięcia Johanny. Myślałam, że finał będzie spektakularny. Zawiodłam się. Może inni lubią takie zakończenia, ja niestety nie. I to zakończenie zepsuło mi zachwyt książką. Niemniej jednak może innym się spodoba.

Tak do końca jednak nie można skreślać książki, bo autor przedstawił nam katastrofalną wizję świata, której mam nadzieję, że nigdy nie zobaczę. Doskonale wyczuwało się ten klimat powieści. Powodowała ona we mnie trochę grozy i strach. Już to jest na plus dla autora, że potrafi w czytelniku wzbudzić takie emocje, pobudzić wyobraźnię.  Zagadka ciekawa, ale jak dla mnie zbyt mało udane było zakończenie.

Moja ocena: 7/10

Antti Tuomainen
Uzdrowiciel
Wydawnictwo Albatros 2013
Liczba stron: 240

środa, 5 października 2016

Bal absolwentów - Ruth Newman

Przyznam szczerze, że sięgając po tą książkę nie spodziewałam się po niej zbyt wiele. Ot kolejny kryminał, toczący się w studenckim środowisku. Na szczęście mile się rozczarowałam. Akcja była poprowadzona przemyślanie, że książkę czytało się jednym tchem, a zakończenie... było zaskoczeniem.

Fabuła wydaje się dość przeciętna. W studenckim środowisku zaczynają ginąć młode, piękne studentki.  Podczas jednego z morderstw w pokoju zalanym krwią  oprócz ofiary jest jeszcze jedna studentka Olivia , ale jest w stanie katatonii i jej chłopak Nick. Psychiatra Matthew Denison jest przekonany, że dziewczyna widziała mordercę, ale musi dotrzeć do jej zablokowanej świadomości. Czy uda mu się to? Kto jest mordercą?

Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że to typowy kryminał, po którym nie można spodziewać się nic nowego. Byłam zaskoczona. Narracja prowadzona na dwóch płaszczyznach sprawia, że książkę czytało się jednym tchem. Poza tym autorka tak skutecznie myliła tropy, że nieraz mieszało mi się w głowie. Kiedy już myślałam, że wiem kto jest mordercą na kolejnych kartach książki moja teoria runęła jak domek z kart i musiałam od nowa wszystko sobie w głowie układać. Liczne retrospekcje pokazują ostatnie dni życia zamordowanych studentek i pomagają ukształtować portret psychologiczny studentów, którzy mieli największą styczność z ofiarami. Zachwycona jestem poziomem intrygi zawartej w książce. Aż do ostatniej chwili nie wiedziałam kto może być mordercą. Autorka tak zręcznie potrafiła wyprowadzić w pole, że nieraz dłużej trzeba się było zastanowić, żeby odkryć rozwiązanie zagadki. Zakończenie dosłownie wbiło mnie w fotel!!! Autorka jest po prostu genialna. Po tak wielu przeczytanych kryminałach myślałam, że  nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Myliłam się. Takiego zakończenia nigdy bym się nie spodziewała. Aż otwarłam usta ze zdziwienia i tylko nasuwało się pytanie: ale jak to? Mało która książka tak mnie zaskoczyła. Na plus oczywiście.

Serdecznie polecam dla fanów zawiłych historii i kryminałów z odpowiednim klimatem.

Moja ocena: 9/10

Ruth Newman
Bal absolwentów
Wydawnictwo Amber 2008
Liczba stron: 272

Książka bierze udział wyzwaniu
ABC czytania (wariant 1 - literka B)





czwartek, 28 kwietnia 2016

Dwie głowy i jedna noga - Joanna Chmielewska

Jakoś do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z twórczością pani Joanny Chmielewskiej, Polskiej Królowej Kryminałów. Wstyd i hańba! Postanowiłam nadrobić tą skuchę. Książka przykuła mą uwagę zabawnym tytułem i chciałam się przekonać, czy zabawna będzie także w środku. I co się okazało? Że się nie pomyliłam. 

Narratorką jest Joanna, która jedzie do Paryża na spotkanie z mężczyzną swojego życia - Grzegorzem. Traf chciał, że przez wiele lat nie dane im było być razem. W każdym momencie życia każde było z kimś w związku. Kobieta wybiera inną drogę do celu  trafia na wypadek. Ofiara wypadku Helena ostrzega ją, przed pewną kobietą, która ją nienawidzi i wręcza jej list. Joanna zabiera go ze sobą. Jakie jest jej zdziwienie, gdy w pewnym momencie odkrywa w swoim bagażniku dziwne znalezisko - ludzką głowę. Od tej życie Joanny obfituje w szereg dziwnych, niekoniecznie zabawnych sytuacji. Kto jej podrzucił głowę? Kto i dlaczego pała do nią nienawiścią?

Jak wspominałam wcześniej jest to moje pierwsze spotkanie z panią Joanną i na pewno nie ostatnie. Podoba mi się styl autorki, który jest lekki i sprawia, że książkę czyta się szybko i z zapartym tchem. Jest wiele sytuacji zabawnych, że można było się pośmiać. Wraz z autorką zastanawiałam się kto jest mordercą i dlaczego ktoś jej nienawidzi. Intryga została przemyślana. Chociaż w swoim życiu przeczytałam już wiele kryminałów to rzadko który pisarz spowodował, że od tego wszystkich tych zagadek i intryg bolała mnie głowa i mieszało mi się już wszystko. Ale to jest wielki plus, bo sprawia, że możemy oczekiwać elementu zaskoczenia. Tak też było w tym przypadku. Autorka potrafi budować napięcie i umiejętnie łączyć je z duża dawką humoru. Jeszcze w całą akcję został wplecione elementy romansu. Czego było chcieć więcej? Świetnie się bawiłam czytając tą książkę, przy której można się odstresować. 


Moja ocena 8/10


Joanna Chmielewska
Dwie głowy i jedna noga
Cykl: Przygody Joanny (tom 17)
Wydawnictwo Kobra 2005
Liczba stron: 276


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Mini book challenge (komedia kryminalna)
ABC czytania (wariant 1 - literka D)

środa, 23 marca 2016

Morderstwo na plebanii - Agata Christie

Moją uwagę ta książka zwróciła swoim tytułem. Pomyślałam, że to może być coś ciekawego. Nie myliłam się. Dostałam naprawdę świetną powieść pióra Królowej Kryminału. 

Narratorem powieści jest proboszcz małego miasteczka. Saint Mary Meade. Pewnego dnia w swoim gabinecie znajduje ciało pułkownika Protheoe. Mężczyzna nie należał do lubianych i miał w miasteczku więcej wrogów niż przyjaciół. Do zbrodni przyznaje się jego żona Anna i malarz Lawrence Redding. Czy któreś z nich jest mordercą? A jeśli nie, to kto zabił?

"Morderstwo na plebanii" jest pierwszą książką z serii o pani Marple, która ma żyłkę detektywistyczną i w zasadzie to jej uda się rozwiązać całą zagadkę tajemniczej zbrodni. Jej inteligencja zadziwi policjantów. Mnie też zadziwiła, nie spodziewałam się takiego rozwiązania. Co prawda podejrzewałam tą osobą, ale potem ktoś całkiem inny chodził mi po głowie i zostałam całkowicie wywiedziona w pole. Na uwagę zasługuje także postać proboszcza, który od początku prowadzonego śledztwa był nim zainteresowany i pomagał stróżom prawa. Troszczę przypominało mi to "Ojca Mateusza" z tym, że to nie proboszcz rozwiązał zagadkę, ale niepozorna mieszkanka miasteczka. 

Autorka wprowadziła w akcję powieści sporą dozę humoru. Doskonale przedstawiała mentalność małego miasteczka, gdzie wszyscy się wszystkim interesują i o wszystkim wiedzą. Nieraz się uśmiałam. Na uwagę zasługuje właśnie pani Marple, dzięki której udało się rozwiązać zagadkę. Mimo, że nie pojawia się ona zbyt często to od razu ja polubiłam. W miasteczku jet uważana za starą pannę, zajmującą się swoim ogrodem. Ale kobieta umie obserwować i wyciągać odpowiednie wnioski i dzięki tamu udało się odkryć kto jest mordercą. Brawo! Jak już wspomniałam mnie nie udało się jej rozwikłać i to jest plus dla autorki. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Była naprawdę wciągająca. Polecam. 




Moja ocena: 8/10


Agata Christie
Morderstwo na plebanii
Cykl: Pani Marple (tom 1)
Wydawnictwo Dolnośląskie 2007
Liczba stron: 224

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Mini book challenge ( Jedna książka Królowej Kryminału)
Pod hasłem (spacyjkowe schodki)
Czytamy zekranizowane książki

poniedziałek, 29 lutego 2016

Mroczne tajemnice - Nora Roberts

Nora Roberts należy do tych autorek, której książki mogę brać "w ciemno". Jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Pisze wciągająco i nie można się oderwać od jej książek. Umiejętnie łączy romans z sensacją i robi to znakomicie. Jednak ta książka jest jedną z najmroczniejszych jaką udało mi się tej autorki przeczytać. 

Clare Kimball wyjechała z małego miasteczka do Nowego Yorku gdzie stała się uznaną i wybitną rzeźbiarką. Jednak sukcesy nie potrafią zatrzeć koszmarów, które ją nawiedzają i wspomnień o własnym ojcu, który popełnił samobójstwo. Pewnego dnia Clare postanawia wrócić do rodzinnego miasta aby stawić czoła własnym demonom i przekonać się, czy koszmary które nie dają jej normalnie żyć to tylko wytwór jej własnej wyobraźni czy rzeczywistość. Prawda może okazać się zbyt przerażająca. Razem z Cameronem, miejscowym szeryfem, z którym połączy ją gorąca miłość próbują odkryć co się dzieje w ich na pozór spokojnym miasteczku. Po brutalnym morderstwie oboje się przekonują, że nie można nikomu zaufać, nawet osobom, które się od dawna zna. Czy nie odkryją tego zbyt późno. 

Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się iż powieść okaże się tak dobra. Miłosny wątek jest poboczny, stanowi tło dla głównej osi, a jest nią wątek satanistyczny. W takim spokojnym miasteczku, za jakie do tej pory uchodziło Emmitsboro dochodzi do zbezczeszczenia zwłok dziecka, zarzynania zwierząt, a w końcu do rytualnych mordów. A wszystko po to, żeby oddać cześć Władcy Ciemności, czyli Szatanowi. Do tej pory nie spotkałam się jeszcze z wątkiem okultystycznym w powieściach Nory Roberts. Nie jest to typowy romans, powiedziałabym raczej, że podchodzi bardziej pod thriller a nawet horror. Przedstawione obrzędy satanistyczne były tak obrazowo przedstawione, że czułam ciarki na plecach, a książkę czytałam wieczorkiem. Wtedy można było wyczuć ten mroczny i przerażający klimat. Widać autorka musiała dużo czasu poświęcić, żeby zdobyć informacje jak się to odbywa, by powieść wyszła jej znakomita. Zazwyczaj jej powieści były przewidujące. Dobro zwycięża, zło zostanie pokonane. Tutaj byłam zaskoczona, nie spodziewałam się takiego zakończenia. 

Wszystkie postacie były wielowymiarowe, doskonale wykreowane. Jednak na moją największą uwagę zasługuje postać Erniego - młodego chłopaka stojącego na granicy dobra i zła. Która natura w nim zwycięży?  Również postacie Camerona i Clare były dobrze przedstawione, a ich miłość nie przesłodzona, jak to niekiedy bywa. Sceny miłosne między nimi zostały napisane ze smakiem i wyczuciem.  

Nora Roberts pokazała, że potrafi pisać nie tylko romantyczne historie o miłości, ale mrożący i przyprawiający o dreszcz na plecach znakomity thriller. Serdecznie polecam. 


Moja ocena: 9/10


Nora Roberts
Mroczne tajemnice
Wydawnictwo Prószyński i S-ka 2011
Liczba stron: 616


Książka bierze udział w wyzwaniach:
 Pod hasłem (Medium Rare)
Czytam opasłe tomiska
ABC Czytania (wariant 1 - literka M) 

niedziela, 28 lutego 2016

Inferno - Dan Brown

Minęło już parę lat odkąd przeczytałam dwie książki Dana Browna. Mówię tu o "Aniołach i demonach" i "Kodzie Leonarda da Vinci". Obie powieści bardzo mi się podobały, z tym, że pierwsza pozycja według mnie była lepsza. Zastanawiałam się jaka okaże się "Inferno", które będzie zekranizowane, jeśli dobrze pójdzie. Ale na  film  trzeba będzie troszkę poczekać. Chyba, jeśli moje informacje są aktualne, aż do października, kiedy to będzie premiera. Tu jednak nie będę się roztkliwiać nad ekranizacją, tylko nad książką.

Inferno jest czwartą z serii książek o profesorze Robercie Langdonie, specjaliście od symboli. Akcja rozpoczyna się w momencie gdy nasz bohater budzi się w szpitalu w obcym dla siebie miejscu. Nie pamięta jak i dlaczego się tam znalazł. Nie ma też pojęcia, jak wszedł w posiadanie tajemniczego przedmiotu, który znalazł we własnej marynarce. Jednak nie ma czasu się nad tym dłużej zastanawiać. Ktoś czyha na jego życie. Wraz z lekarką Sienną Brooks ucieka ze szpitala. Jest ścigany przez nieznanych wrogów. Przemierzając uliczki Florencji próbuje odkryć powody pościgu i rozszyfrować zagadki ukryte w słynnym poemacie Dantego "Boska komedia". 

Ktoś kto poznał twórczość autora nie powinien być zawiedziony. Akcja pędzie jak oszalała do przodu, autor stopniowo odsłania przed nami zagadki. Od lektury nie można się wprost oderwać. Miłym dodatkiem jest także dbałość o szczegóły. Podobało mi się przedstawienie zabytków Florencji. Wraz z bohaterami czułam się jakbym tam była. Można było sobie wszystko dobrze wyobrazić. I to odniesienie do poematu Dantego, a raczej do jednej z księgi "Piekło" skąd tytuł powieści, bo Inferno to Piekło. Styl autora cechują zaskakujące zwroty akcji, że nie sposób się oderwać. Nie mogłam przewidywać co się dalej wydarzy. Jednak jest pewien utarty schemat: znowu towarzyszy mu piękna kobieta, nikomu nie może ufać i musi ratować świat przed zagładą. Przed czym tym razem?  Nie, tego nie zdradzę. Po prostu trzeba przeczytać. Mimo tego pozycja warta przeczytania. 

Lubię w książkach tego typu zagadki i liczne nawiązania do różnych dzieł literackich. Tutaj mamy nawiązanie do " Boskiej komedii" jednego z większych poematów w literaturze. Podziwiam autora, że potrafił to tak napisać, że wszystko miała skład. Polubiłam autora za jego dwie poprzednie książki, które przeczytałam i nie zmieniłam zdania. Świetna książka trzymająca w napięciu i z niespodziewanym dla mnie zakończeniem. Polecam. 

Moja ocena: 8/10


Dan Brown
Inferno
Cykl: Robert Langdon (tom 4)
Wydawnictwo Sonia Draga 2013
Liczba stron: 592

Książka bierze udział w wyzwaniach
Czytam opasłe tomiska
ABC Czytania (wariant 1 - literka I)

niedziela, 7 lutego 2016

Gliniarz - Marcin Ciszewski, Krzysztof Liedel

 Zabierając się za tą książkę, myślałam, że będzie to "sucha" biografia, ale na szczęście miło się rozczarowałam. Przeczytałam jednym tchem. Nie brak tutaj humoru i śmiesznych anegdot przedstawionych przez autorów. 

Obserwujemy tutaj drogę zawodową Krzysztofa Liedla, jak ze zwykłego policjanta stał się ekspertem do spraw zwalczania terroryzmu. Oczywiście nie było to lekka droga, ale okupiona ciężką pracą. Obserwujemy pracę policji od "środka". Jest to naprawdę ciężki kawałek chleba. Nie wszystkie  sprawy da się rozwiązać do ręki, czasami wymagają czasu, a niekiedy mimo najszczerszych chęci z braku dowodów są nierozwiązane. Książka obfituje w zabawne anegdotki z życia policjanta, czasami się zastanawiałam co jest prawdą a co fikcją. Pokazane historie pokazują, że czasami tak policja jak i przestępcy nieraz nie "grzeszą" rozumem. Przedstawione sytuacje stanowią dobry materiał na film.

Oczywiście nie wszystkie historyjki przyprawiają o śmiech. Mamy tutaj rozbicie sekty Niebo, zamach Al-Kaidy na Londyn w 2005 roku, pościgi za gangsterami, przemytnikami. Policjanci nie są pokazani tutaj jako "superbohaterowie", ale jako faceci z krwi i kości. To mi się właśnie podobało. Nie idealizowano ich. 

Książka czytało się szybko i z prawdziwą przyjemnością. Na końcu autorzy zamieścili słownik policyjnej polszczyzny, żeby lepiej było zrozumieć niektóre terminy używane w policji. Bardzo ciekawa lektura  dla kogoś jest zainteresowany pracą policji. 


Marcin Ciszewski, Krzysztof Liedel
Gliniarz
Wydawnictwo: Znak Literanova 2013
Liczba stron: 396


Moja ocena: 8/10

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Mini book Challenge 2016 (książka, która ma więcej niż jednego autora)

sobota, 30 stycznia 2016

Ścigając umarłych - Tim Weaver

Do przeczytania książki zachęcił mnie opis na okładce "Samotny detektyw w wypełnionej przemocą powieści dla czytelników o mocnych nerwach". Owszem przemoc była, ale nie trzeba mieć mocnych nerwów do jej przeczytania, jeżeli o mnie chodzi. Być może już w swym życiu zbyt dużo przeczytałam thrillerów i stałam się bardziej wymagająca.

Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem powieści jest były dziennikarz śledczy David Raker, który zajmuje  się odnajdywaniem zaginionych osób. Po śmierci swojej ukochanej żony nie przyjął żadnego nowego zlecenia. Pewnego dnia przychodzi do niego Mary, zrozpaczona matka, której syn zaginął kilka lat temu, a rok temu zginął w wypadku samochodowym. Kobieta wyjawia mu, że widziała na ulicy swojego zmarłego syna Alexa. Prosi Davida, żeby go odszukał. Na początku mężczyzna sceptycznie odnosi się do jej słów. Na początku jej nie wierzy, ale postanawia podjąć się zadania, bo czuje, że tego chciałaby jego ukochana żona. I tu zaczyna się prawdziwa akcja. David wkracza w świat mrocznych intryg, zagadek i ściąga na siebie niebezpieczeństwo. Mimo ostrzeżeń  brnie w tą sprawę, bo obiecał, że zakończy to. Co takiego odkrył, że teraz grozi mu śmierć? Co z tym wszystkim  wspólnego ma  Alex? Czy naprawdę żyje?

Jest to naprawdę mroczny thriller psychologiczny, który czyta się niemal jednym tchem. Nie powiem, żeby był taki mocno mrożący krew w żyłach, ale trzyma dobry poziom i długo nie można o niej zapomnieć.  Są momenty przerażające, ale nie aż tak, jak to przedstawia opis na okładce. Mnie tylko przeraził moment przybijania do krzyża bohatera jak i opis Legiona, który wydawał mi się naprawdę nie tylko odrażającą ale szaloną postacią, która miała swoją własną wizję świata i chciała wprowadzić ją w życie. Nie będę więcej zdradzać, bo a nuż ktoś się zainteresuje i odbiorę mu przyjemność czytania.  Jak na debiut powieściowy autora jest naprawdę dobry. Pierwszoosobowa narracja powodowała, że człowiek wczuł się w akcję, która pędziła w zastraszającym tempie. Nawet nie wiem kiedy pochłonęłam książkę. I zaskoczyło mnie zakończenie,a to jest najważniejsze w thrillerach.

Może dla innych schemat może się wydawać już znany i oklepany. Bo to już było. Detektyw-amator szukający zaginionej osoby i wpadający na trop afery, o której nikt nie powinien wiedzieć. Jednak wykonanie było naprawdę dobre. Trudno uwierzyć, że jest to debiut powieściowy autora. Spokojnie mogę ja polecić fanom gatunku.


Tim Weaver
Ścigając umarłych
Cykl: David Raker (tom 1)
Wydawnictwo Amber 2010
Liczba stron: 326

Moja ocena 8/10



Książka bierze udział w wyzwaniu:

Gra w kolory II (biały)

piątek, 22 stycznia 2016

Gra - Penny Jordan

Książka przykuła mą uwagę ciekawym opisem i tajemniczą okładką. Nie rozczarowałam się. Lubię takie historie z dreszczykiem i wątkiem miłosnym w tle.

Główną bohaterką jest Pepper Minezse. Jest to kobieta sławna, bogata, z powodzeniem prowadząca dobrze prosperującą firmę. Osiągnęła wszystko to czego chciała, co sobie założyła dawno temu, kiedy w okrutny sposób została skrzywdzona.

Pepper tak naprawdę ma na imię Rachel. Dziewczyna pochodzi z cygańskiego rodu. Była wychowywana przez babkę Naomi. Jej matka zmarła po porodzie. Od początku dziewczyna czuje się przy swoich jak „obca” . To przez matkę, która skalała cygańską krew i zadała się z białym, którego zabił niedoszły narzeczony matki i w konsekwencji trafił do więzienia. Rachel w wieku piętnastu lat musiała szybko dorosnąć. Straciła jedyną bliską jej osobę: babkę Naomi. Musiała opuścić obóz i zacząć samodzielne życie. Imała się różnych zajęć. Nie wstydziła się ciężkiej pracy fizycznej. W końcu dostała pracę kelnerki. Dzień, w którym spotyka Tima Wildinga odmienia jej życie.

Tim jest studentem. Pochodzi z bogatej rodziny. Na początku sprawia wrażenie miłego chłopca, ale to tylko pozory. Jest satanistą. Podejrzewa, że Rachel jest dziewicą i widzi w niej idealną ofiarę dla swego pana: Lucyfera. Ponadto ma skłonności homoseksualne – jest w związku z Simonem Herrisem. Zdobywa zaufanie dziewczyny i zaprasza ją do swojej posiadłości, gdzie zamierza wprowadzić swój plan w życie. Jednak dziewczyna w porę orientuje się w intencjach chłopaka. Podpowiada jej to głos babki, która ostrzega ją przed niebezpieczeństwem. Ponadto pojawia się znienawidzony przez Tima dziadek i tym samym dziewczyna zostaje uratowana. Wracają do Oxfordu, gdzie Tim spotyka się Simonem i wszystko mu opowiada. Podczas kłótni Tim spada z mostu. Simon za śmierć kochanka obwinia Rachel. Jest opętany żądzą zemsty i postanawia zrobić wszystko, żeby ją ukarać. Chłopak sam wyrósł na sadystę i człowieka czerpiącego przyjemność w zadawaniu bólu. I o tym przekona się Rachel. Zostaje porwana przez dwóch członków bractwa satanistycznego, który stworzył Simon z Timem. Simon obchodzi się z nią brutalnie, gwałci ją. Dziewczyna następnego dnia budzi się łóżku Milesa, współlokatora Simona. Ucieka stamtąd. Po pewnym czasie orientuje się, że zaszła w ciążę. W wyniku wypadku poznaję Mary i Philipa, którzy zostają jej rodziną, roztaczają nad nią opiekę. Dziewczyna oddaje im swoje dziecko, żeby było otoczone miłością i bezpieczeństwem, czymś co ona nie może mu dać.

W tej chwili zmienia całkowicie swoje życie. Jest inteligenta, mądra. Robi wszystko, żeby osiągnąć swój cel: stać się bogatą. Staje się Pepper Minezse (nemezis – bogini zemsty). Osiąga swój cel. Dzięki doskonałemu zmysłowi organizacji i smykałki do biznesu staje się sławną kobietą z sukcesem prowadzącą swoją firmę. Nie zapomniała jednak o tym co się stało w przeszłości. Starannie zbierała informacje o swoich wrogach, które mogłyby zniszczyć ich karierę i życie. Spotyka się z nimi i przedstawia im ultimatum. Oni jednak nie poddadzą się tak łatwo. Przez całe życie pracowali na to co osiągnęli i nie zamierzają z tego tak po prostu zrezygnować. Pepper do końca nie zdawała sobie sprawy jaką niebezpieczną grę rozpoczęła. Grę w której nie tylko ona może stracić życie, bo jeden z mężczyzn, na których chce się zemścić jest bardzo niebezpieczny i do końca nie wyrównał z nią rachunków w przeszłości. Jest gotowy na wszystko, dosłownie na wszystko.

Książka podobała mi się, aczkolwiek było parę zgrzytów. Innych mogą odstraszyć przydługie opisy dotyczące przeszłości Pepper jak i jej przeciwników: ich dążenie do sukcesu. O ile losy kobiety mnie interesowały, to o tyle mężczyzn wydawały mi się nużące, ale autorka widocznie uznała, że są potrzebne, żeby zrozumieć całą psychikę i ich działanie.

Pepper to silna, ale skrzywdzona przez los kobieta. I ta krzywda miała wpływ na nią w przyszłości. Nie potrafiła zaufać żadnemu mężczyźnie ani zbliżyć się do siebie. Stała się oschła i niedostępna, co nie znaczy, że mężczyźni jej unikali. Wprost przeciwnie: stanowiła dla nich zagadkę i intrygowała ich. Żadnemu z nich nawet przez myśl by nie przeszło, że oprócz tego jednego razu kiedy została zgwałcona, nigdy więcej nie obcowała z żadnym mężczyzną. Już Pepper postarała się o swoją reputację.

Temat jest interesujący. Zawsze uwielbiałam historyjki z zemstą w tle. Ciekawiły mnie i kibicowałam mścicielom, albo mścicielkom. Ta historia pokazuje, że zemsta nie prowadzi do niczego dobrego i może tylko unieszczęśliwić. Czy bohaterka zrozumie to? Nie mogę zdradzić, tego można się dowiedzieć z kart powieści.


Penny Jordan
Gra
Wydawnictwo Mira 2014
Liczba stron: 560






Moja ocena: 7/10


Książka bierze udział w wyzwaniach:

niedziela, 3 stycznia 2016

Zakręty losu. Historia Lucasa - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Moja przygoda z bohaterami trylogii Zakręty losu zakończyła się. Jestem absolutnie zachwycona wszystkimi książkami z serii, ale chyba żadna nie wzbudziła we mnie tyle emocji co ostatnia. Historia Lucasa obejmuje zdarzenia, które już znamy z pierwszej i drugiej części, ale zostały wyjaśnione niedopowiedzenia.

Historia Lucasa jest opowiedziana, tak jak sam tytuł wskazuje z punktu widzenia Łukasza. Jest to jego spowiedź. Opowiada bratu swoją historię. Powiem szczerze, że bardzo mnie zafascynowała. W pierwszej części nie trawiłam gościa, w drugiej się z nim zakochałam, a w tej jestem jeszcze bardziej nim zafascynowana.

Poznajemy początek działalności Lucasa w mafii. Był to zwyczajny chłopak pochodzący z dobrego domu mający swoje plany i marzenia. Tym marzeniem była muzyka, ale ojciec nie rozumiał jego pasji i nie znosił jak się ktoś mu sprzeciwił. Uważał, że chłopak zajmuje się głupotami, a muzyka była dla Łukasza bardzo ważna, grał w zespole, miał przyjaciół. Jedno wydarzenie sprawiło, że pociągnęło za sobą inne. Gdy ojciec zabrał mu saksofon życie Łukasza się zmieniło. Wpadł w złe towarzystwo, rzucił studia i wszedł w podejrzanie interesy. Stał się Lucasem. Poznajemy jego historię z Gosią, przyrodnią siostrą Kasi. W pierwszej części wydawał mi się zimnym draniem. Nienawidziłam go za to, co powiedział do Gośki, gdy ta była na odwyku. Ale nie znałam całej historii. On naprawdę bardzo kochał Gośkę, na zabój można powiedzieć. Wszystko mogło potoczyć się dobrze, gdyby nie jej nadopiekuńcza matka, która zabraniała im kontaktów i ojciec Lucasa, który zaczął się wtrącać. Na dodatek jeszcze doszły narkotyki. Łukasz starał się dziewczynę od tego odciągnąć, ale nie udało mu się to. To właśnie prochy zniszczyły to piękne uczucie między nimi. Chłopak zmienił się jeszcze bardziej. Stał się zimnym, bezwzględnym człowiekiem. Jeszcze bardziej wniknął w świat mafii. Stał się nawet jednym z najbardziej zaufanych ludzi Sergieja. A to wszystko, żeby uciec od bólu jakim było rozstanie z Gosią. Nie spodziewał się, że jeszcze kiedykolwiek ją spotka. A potem znowu się zaczęło, ale nie łączyła ich taka miłość jak kiedyś, to już umarło. Liczył się tylko seks, nic więcej. Ale dziewczyna od nowa się zaangażowała, a potem kolejny raz wpadła w szpony nałogu. I to ją zniszczyło. Znowu ćpała, w konsekwencji czego znowu trafiła na odwyk, ale już z niego nie wyszła. Po słowach Łukasza, który kazał jej się od niego odczepić, przedawkowała. Znamy te wydarzenia z pierwszej części, ale nie z punktu widzenie Łukasza. Po pierwszej części wydawało mi się, że śmierć dziewczyny wcale go nie obeszła. A to nieprawda. Dla niego w tamtym momencie skończył się świat. Kochał Gosię i obwiniał się za to. Uważał, że nic już mu się od życia nie będzie należało. A tu los przyszykował dla niego niespodziankę, dał mu drugą szansę w postaci Magdaleny.

Ta część trylogii podobała mi się najbardziej. Dużo rzeczy zostało wyjaśnionych, znamy niektóre wydarzenia z punktu widzenie Łukasza, który nie jest wcale takim zimnym draniem jak się mogłoby wydawać po lekturze pierwszej części. Najbardziej podobała mi się historia jego kariery w mafii. To jest materiał na niezły film kryminalny.

Podsumowując serdecznie polecam, jak także poprzednie części z serii. Akcja pędzie do przodu, nie sposób się nudzić. Czyta się jednym tchem, nie sposób się oderwać.


Agnieszka Lingas-Łoniewska
Zakręty losu. Historia Lucasa
Cykl: Zakręty losu (tom 3)
Wydawnictwo Novae Res 2012
Liczba stron: 320



Moja ocena: 10/10

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Zakręty losu. Braterstwo krwi - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Drugi tom trylogii o braciach Borowskich był tak wciągający jak pierwszy, chociaż szczerze przyznam, że bardziej. W trakcie lektury nie mogłam się po prostu oderwać. I stało się coś dla mnie niespodziewanego, o co nie podejrzewałabym siebie: pokochałam Łukasza „Lukasa” Borowskiego. Moje zdanie o nim po lekturze pierwszego tomu teraz zmieniło się o 180 stopni.

Kasia i Krzysztof starają się żyć normalnie, mimo otrzymanej od mafii groźby „My nie zapominamy”. A jak wiadomo mafia nigdy nie wybacza ani nie zapomina. Zawsze znajdzie sposób, żeby dopaść. Tak też bywa w tym przypadku. Krzysztof dostaje propozycję „ nie do odrzucenia” i nie ma wyjścia. Musi dla nich pracować, oczywiście ukrywa to przed żoną. Wtedy też do akcji wkracza drugi brat Borowski, który ma status świadka koronnego i jest ukryty przez policję. Ale nie waha się pomóc bratu, żeby raz na zawsze wyciągnąć ich z bagna. Pomyślałam sobie: no nie, znowu będzie jątrzył. Szczerze mówiąc po pierwszej części nie zapałałam do niego zbytnią sympatią. Ale o dziwo tutaj zmieniałam zdanie. Łukasz przeszedł wewnętrzną metamorfozę. Chce odkupić swoje winy i raz na zawsze skończyć z mafią, dola której przecież jeszcze niedawno pracował. Otrzymuje nową tożsamość. Jako Marcus Borycki współpracuje z policją. Ale nawet on nie wie, że być może dla niego los szykuje kolejną niespodziankę. Na jego drodze pojawia się kobieta z bolesną przeszłością i bagażem doświadczeń. Dziewczyna jest dręczona przez swego męża nie tylko psychiczne, ale wręcz fizycznie. Kobieta służy mu za worek treningowy. Co zrobi Łukasz? Pomoże jej czy nie będzie się wtrącał?

Tego nie będę zdradzać, ale powiem jedno. W tej części trylogii Łukasz pozytywnie mnie zaskoczył. Pokazał że ma serce i powiem szczerze, że pokochałam go bardziej niż Krzyśka. W tej części właśnie wątek Łukasza wysunął się na pierwszy plan i jestem z tego bardzo zadowolona. Dzięki temu mamy okazję go lepiej poznać. Co prawda autorka nie wyjaśniła wszystkiego w tej części, ale w końcu jest jeszcze część trzecia.

Książka trzymała w napięciu od początku do końca. Umiejętne połączenie kryminału z wątkami romantycznymi, a to jest to co ja lubię najbardziej i czego brakowało mi w polskich pozycjach i dlatego zawsze wolałam zagranicznych autorów, ale chyba teraz zaczynam powoli zmieniać zdanie. Są jednak polscy autorzy którzy umieją łączyć wątki kryminalne z romansem i do tych autorów zalicza się Agnieszka Lingas – Łoniewska. Polecam serdecznie dla fanów autorki.


Agnieszka Lingas – Łoniewska
Braterstwo krwi
Cykl: Zakręty losu (tom 2)
Wydawnictwo Novae Res 2012
Liczba stron: 328


Moja ocena: 9/10


czwartek, 26 listopada 2015

Zakręty losu - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Od jakiegoś czasu unikałam książek polskich autorów? Dlaczego? Bo wydawały mi się, że są na jedno kopyto. Widocznie ciągle na takie trafiałam. Myślałam, że książka będzie kolejną naiwną opowiastką o miłości, ale na szczęście rozczarowałam się – w pozytywnym znaczeniu.

Zakręty losu jest to pierwszy tom trylogii o braciach Borowskich i kobietach z nimi związanych. Cykl jest przede wszystkim historią o wielkiej miłości z mafią w tle, co sprawia, że dostarcza dużych emocji.

Książkę można podzielić na dwie części: licealną i dorosłą – dziejącą się trzynaście lat później. Los kieruje Kasię do Wrocławia, gdzie jej ojciec ponownie się ożenił. Zyskała macochę i przybraną siostrę – Gosię. Dziewczyny od początku nie darzą się przyjaźnią. Kasia czuje się troszkę zagubiona w nowym mieście, ale szybko znajduje nowych przyjaciół i … miłość. Jednak ta miłość jest zakazana, bo Krzysiek - chłopak w którym się zakochuje jest... facetem jej przybranej siostry. Jednak oboje nie mogą się powstrzymać i poddają się temu uczuciu. Jak się można domyślić od tej pory stosunki między siostrami pogorszą się. Ponadto w życiu Gosi pojawi się były chłopak – Lucas, jednocześnie brat Krzysztofa, który nie utrzymuje ścisłych kontaktów z rodziną. Jest uwikłany w jakieś ciemne interesy. Te wszystkie wydarzenia, powodują, że dochodzi do tragedii, a Kasia obwiniając się za to zostawia swojego chłopaka znika na długie trzynaście lat.
Powraca po latach jako prokurator ściągający handlarzy narkotyków. Wybór jej zawodu wiązał się z tym, co się stało w jej życiu w przeszłości.

Ponowne spotkanie z Krzyśkiem uzmysławia jej, że nigdy nie przestała go kochać. Dalsze losy tych dwojga są nierozerwalnie związane z Lucasem i obfituje w dużo niebezpieczeństw. Nie będę się zagłębiać w szczegóły, żeby za dużo nie zdradzać i nie odbierać przyjemności czytania.

Powiem a raczej napisze tylko jedno: książkę czytało się jednym tchem. To jest to czego w polskich powieściach mi brakowała: romans z kryminałem w tle. Uwielbiam takie historie i autorka trafiła doskonale w mój gust. Wartka akcja, rozbudowana fabuła, dobrze wykreowani bohaterowie. No prawie ideał. Prawie, bo mam pewne ale... W pierwszej części denerwowało mnie afiszowanie się uczuciem. Dla mnie wydawało się to aż przesłodzone. Sporo było erotyki, ale w dobrym smaku. Druga część – ta dorosła, wydawała mi się bardzo ciekawsza. Autorka zaserwowała mi porządną dawkę emocji. Do tego wątek mafii, który po prostu uwielbiam w literaturze.

O ile uwielbiałam Krzysia i Kasię, o tyle wprost nie znosiłam Lucasa. Zastanawiałam się jak to możliwe, że on i Krzysiek są braćmi – było tak różni. Lucas wydawał mi się od początku zimnym draniem, którego nie wyobrażałam sobie, że można by polubić. Jednak pod koniec książki pokazał ludzką twarz i wydobył z siebie jakieś ludzkie uczucia.

Mi książka bardzo się podobała i z pewnością mogę ją polecić innym.


Agnieszka Lingas- Łoniewska
Zakręty losu
Cykl: Zakręty losu (tom 1)
Wydawnictwo Novae Res 2012
Liczba stron: 352




Moja ocena: 9/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...